NEWSY

11 hours ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 22.01.2021
Mk 3, 3-19

Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki, i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu nadał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

Jezus powołuje tych "których sam chciał". To Słowo daje mi dziś wewnętrzny pokój. Jeśli jestem powołana do konkretnej posługi Jezus mnie "zawoła". Nie powinnam wchodzić w każde otwarte drzwi gdzie jest coś do zrobienia. Z tych konkretnych gdzie dla mnie jest rola usłyszę moje imię.

Oprócz tego, że czuję się uspokojona przez Jezusa, to także wiem, że muszę być czujna, aby Go usłyszeć. Nie mogę być zbyt zajęta, aby nie dostrzegać drzwi i nie mogę być zbyt ospała, aby moje zmysły wychwyciły wołanie.

Jezu ufam, że mówisz przez moje pragnienia, tam skrywa się Twój głos, jeśli tylko moje myśli i serce trwają przy Tobie.

Amen
...

View on Facebook

2 days ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 20.01.2021
Mk 3,1-6

Wszedł znowu do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschłą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka, który miał uschłą rękę: «Stań tu na środku!». A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie ocalić czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy wkoło po wszystkich z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serca, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!». Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa. A faryzeusze wyszli i ze zwolennikami Heroda zaraz odbyli naradę przeciwko Niemu, w jaki sposób Go zgładzić.

Jezus działa jawnie. Pyta głośno. Zwraca się bezpośrednio. Lecz faryzeusze się chowają. Śledzą go. Błąkają się po zaułkach, przebywają w cieniu. Zapytani milczą. Na zewnątrz kamienna twarz, ale ich serca twardnieją, w nich skrywa się zazdrość, zawiść, nienawiść. Nie mówią nic, w ukryciu jednak planują już spisek.

Ile może się zadziać w sercu, za plecami, w tajemnicy….Ile razy to ja przemilczam prawdę, nie zdobędę się na szczerość, w sercu gromadzę urazę i oceny. Ile razy śledzę ruchy i przyłapuję. Ile razy w myślach wydaję wyroki, lub układam godne politowania teorie spiskowe. Kim jestem kiedy nikt na mnie nie patrzy, w miejscach ciemnych, mrocznych, w ukryciu?

Panie, dzisiaj proszę ucz mnie wychodzić z mojego cienia. Naucz mnie być przejrzystą jak Ty, jasną i czytelną w słowach i czynach przed ludźmi i przed Tobą.

J.
...

View on Facebook

5 days ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 18.01.2021
Mk 2, 18-22

Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: "Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?" Jezus im odpowiedział: "Czy goście weselni mogą pościć, dopóki pan młody jest z nimi? Nie mogą pościć, jak długo mają pośród siebie pana młodego. Lecz przyjdzie czas, kiedy zabiorą im pana młodego, a wtedy, w ów dzień, będą pościć. Nikt nie przyszywa łaty z surowego sukna do starego ubrania. W przeciwnym razie nowa łata obrywa jeszcze część ze starego ubrania i gorsze staje się przedarcie. Nikt też młodego wina nie wlewa do starych bukłaków. W przeciwnym razie wino rozerwie bukłaki. Wino się wylewa i bukłaki przepadną. Raczej młode wino należy wlewać do nowych bukłaków".

Smakując ten fragment Słowa Bożego próbuję zrozumieć dociekliwość uczniów Jana i faryzeuszów.

Uczeni w piśmie mimo „perfekcyjnego” realizowania praktyk religijnych, posłuszeństwa literze prawa nie rozpoznają w nauczającym tuż obok Jezusie Mesjasza. Faryzeusze zapewne myśleli o sobie, że są w porządku, przestrzegali postu i rozliczali innych z tego. Tak naprawdę sami siebie ogołocili z radości wynikającej z przebywania w relacji z Panem, nie rozpoznali pana młodego, nie przyszli na ucztę.

Po której stronie jestem ja? Jaka jest moja wiara? Jak przekłada się na uczynki miłości względem bliźnich? Czy podobnie jak uczniowie Jana i faryzeusze osądzam innych z ich powierzchowności, praktyk, stosowania się do zasad Dekalogu? Ile razy zdarzyło mi się złapać na tym, że wiem lepiej jak mój brat/ siostra w Chrystusie powinni postąpić w jakiejś trudnej sytuacji?

Panie Jezu, nauczycielu mój, przemieniaj moje faryzejskie serce w serce cieszące się zaproszeniem na ucztę eucharystyczną.

Magda P., żona Tomasza, mama Joasi i Eli
...

View on Facebook

1 week ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 15.01.2021
Mk 2, 1-12

"Gdy po pewnym czasie Jezus wrócił do Kafarnaum, posłyszano, że jest w domu. Zebrało się zatem tylu ludzi, że nawet przed drzwiami nie było miejsca, a On głosił im naukę.
I przyszli do Niego z paralitykiem, którego niosło czterech. Nie mogąc z powodu tłumu przynieść go do Niego, odkryli dach nad miejscem, gdzie Jezus się znajdował, i przez otwór spuścili nosze, na których leżał paralityk. Jezus, widząc ich wiarę, rzekł do paralityka: «Dziecko, odpuszczone są twoje grzechy».
A siedziało tam kilku uczonych w Piśmie, którzy myśleli w sercach swoich: «Czemu On tak mówi? On bluźni. Któż może odpuszczać grzechy, prócz jednego Boga?»
Jezus poznał zaraz w swym duchu, że tak myślą, i rzekł do nich: «Czemu myśli te nurtują w waszych sercach? Cóż jest łatwiej: powiedzieć paralitykowi: Odpuszczone są twoje grzechy, czy też powiedzieć: Wstań, weź swoje nosze i chodź? Otóż, żebyście wiedzieli, iż Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów – rzekł do paralityka: Mówię ci: Wstań, weź swoje nosze i idź do swego domu!»
On wstał, wziął zaraz swoje nosze i wyszedł na oczach wszystkich. Zdumieli się wszyscy i wielbili Boga, mówiąc: «Nigdy jeszcze nie widzieliśmy czegoś podobnego»."

Zawsze wyobrażałam sobie, że o paralityka zatroszczyli się jego przyjaciele. Jednak tego dokładnie nie wiemy. Kim było zatem owych "czterech"?
Czy niesienie paralityka do Jezusa było pomysłem paralityka a owych "czterech" tylko spełniło jego prośbę czy może owi "czterej" podjęli taką decyzję za niego i przynieśli nosze z nim - bo przecież i tak nie mógłby się im przeciwstawić?

Czasem w życiu bywa, że potrafimy prosić o pomoc a czasem, choć jej bardzo potrzebujemy to absolutnie się do tego nie przyznajemy, udajemy sami przed sobą, że wszystko ok, że sobie sami poradzimy.
Gdzie upatruję ratunku i pomocy? A z drugiej strony czy jestem otwarty przyjąć niesioną mi pomoc?
Sama po sobie widzę jak trudno mi się przyznać przed samą sobą, że przydałaby mi się pomoc - owszem w kręgu najbliższej rodziny to co innego, tutaj można ale tak dalej to już pojawiają się uczucia typu wstyd, nie wypada, nie będę się uzewnętrzniać, a pewnie i tak to nic nie da, więc po co, hasło "licz na siebie" - zbiera swoje żniwo.

Przyjrzyjmy się też chwilę POMOCY w tej Ewangelii, jaka ona była? Zdecydowanie nietuzinkowa, kreatywna i wymagająca wysiłku.
Czy doceniam pomoc, która otrzymuję? Czy widzę w tym działanie samego Boga czy tylko że ta czy tamta osoba mi pomogła i coś jej zawdzięczam.
Jaką pomoc zauważam, za jaką jestem wdzięczny i komu? Z czego moje serce się cieszy? Co je uzdrawia - może usłyszany utwór, może rozmowa z przyjacielem, czas zbliżenia z mężem/żoną, Boże natchnienie?

Ciśnie się też na usta pytanie o to jaką ja niosę pomoc? Czy jestem potrafię być bezinteresowny? Czy jestem gotów pokombinować gdy nie da się pomóc w najłatwiejszy sposób?
Czy zdaję sobie sprawę, że nawet swoją postawą, nastawieniem możemy wnieść pokój komuś czy wręcz przeciwnie?

Ogrom pytań mi się nasuwa, zatem zakończę myślą "Uważność w codzienności".
Tego sobie i Wam życzę.
Jezus czeka by nas uzdrawiać - co do tego na szczęście nie ma wątpliwości.

Marta
...

View on Facebook

1 week ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na 13.01.2021
Mk 1, 29-39

"Po wyjściu z synagogi Jezus przyszedł z Jakubem i Janem do domu Szymona i Andrzeja. Teściowa zaś Szymona leżała w gorączce. Zaraz powiedzieli Mu o niej. On podszedł i podniósł ją, ująwszy za rękę, a opuściła ją gorączka. I usługiwała im. Z nastaniem wieczora, gdy słońce zaszło, przynosili do Niego wszystkich chorych i opętanych; i całe miasto zebrało się u drzwi. Uzdrowił wielu dotkniętych rozmaitymi chorobami i wiele złych duchów wyrzucił, lecz nie pozwalał złym duchom mówić, ponieważ Go znały.Nad ranem, kiedy jeszcze było ciemno, wstał, wyszedł i udał się na miejsce pustynne, i tam się modlił. Pośpieszył za Nim Szymon z towarzyszami, a gdy Go znaleźli, powiedzieli Mu: "Wszyscy Cię szukają". Lecz On rzekł do nich: "Pójdźmy gdzie indziej, do sąsiednich miejscowości, abym i tam mógł nauczać, bo po to wyszedłem". I chodził po całej Galilei, nauczając w ich synagogach i wyrzucając złe duchy."

Jezus uzdrawia a zaraz potem udaje się na misję. Te dwie rzeczy zawsze idą w parze: łaska i wezwanie do działania. Do Jezusa przynoszą setki chorych. On ich uzdrawia, ale chwilę potem mówi, ze trzeba iść dalej, do kolejnych miejsc, głosić Ewangelię. To nie jest także dla Jezusa Ci chorzy są jacyś obojętni. Ale On ich zostawia pod opieką tych, których już uzdrowił. Kiedy prosisz o łaskę, to pamiętaj, że z nią zawsze będzie szło wezwanie do działania.

o. Paweł Kowalski SJ
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na 11.01.2021
Mk 1, 14-20

Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: «Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!»
Przechodząc obok Jeziora Galilejskiego, ujrzał Szymona i brata Szymonowego, Andrzeja, jak zarzucali sieć w jezioro; byli bowiem rybakami. I rzekł do nich Jezus: «Pójdźcie za Mną, a sprawię, że się staniecie rybakami ludzi». A natychmiast, porzuciwszy sieci, poszli za Nim.
Idąc nieco dalej, ujrzał Jakuba, syna Zebedeusza, i brata jego, Jana, którzy też byli w łodzi i naprawiali sieci. Zaraz ich powołał, a oni, zostawiwszy ojca swego, Zebedeusza, razem z najemnikami w łodzi, poszli za Nim.

Gdzie są Twoje myśli dzisiejszego ranka, popołudnia, wieczora - w porze dnia, w której czytasz tę Ewangelię? Czy krążą wokół pracy, dzieci, problemów dnia codziennego, relacji z rodziną? Może wokół Twojego rozwoju zawodowego? Wokół zaplanowanego urlopu, albo może dotyczą przyszłości, problemów, które mogą dopiero nadejść? Może wracasz myślami do przeszłości, przywołując miłe lub nie aż takie miłe wspomnienia? Może spieszysz się gdzieś? Może chciałbyś już robić coś innego, a Ewangelię trzeba "odbębnić"? Może obiad czeka na ugotowanie, pranie na rozłożenie?

Czy potrafiłbyś, potrafiłabyś zostawić to wszystko i pójść za nim, gdyby w tej chwili Jezus zapukał do Twoich drzwi, minął Cię na przystanku, zaczepił przed wejściem do pracy? Rzuciłbyś to? Rzuciłabyś to?

Bliskie jest Królestwo Boże. Panie, pomóż mi stać się gotową.
Amen

Asia B.
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Zapraszamy wszystkich do wysłuchania konferencji dot. sakramentu spowiedzi świętej wygłoszonej dla naszej wspólnoty przez ks. Piotra Wieckiego! 🔥

Po wysłuchaniu zachęcamy do odpowiedzenie sobie na pytanie:
Co mnie poruszyło w tej konferencji? Jak sam/a przeżywam sakrament spowiedzi?

Zachęcamy do podzielenia się odpowiedzią ze swoimi domownikami 👨‍👩‍👧‍👦
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 08.01.2021
Łk, 5, 12-16

Gdy przebywał w jednym z miast, zjawił się człowiek cały pokryty trądem. Gdy ujrzał Jezusa, upadł na twarz i prosił Go: «Panie, jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić». Jezus wyciągnął rękę i dotknął go, mówiąc: «Chcę, bądź oczyszczony». I natychmiast trąd z niego ustąpił. A On mu przykazał, żeby nikomu nie mówił: «Ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż ofiarę za swe oczyszczenie, jak przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich». Lecz tym szerzej rozchodziła się Jego sława, a liczne tłumy zbierały się, aby Go słuchać i uzyskać uzdrowienie z ich niedomagań. On jednak usuwał się na pustkowie i [tam] się modlił.

W dzisiejszej Ewangelii poruszają mnie dwie kwestie.

Po pierwsze jest dla nas czymś oczywistym, powiedziałbym standardem że Jezus uzdrawia, czyni cuda. Co w tym nadzwyczajnego tego już nie widzimy.
Tak samo jak nie widzimy tego w naszym w życiu codziennym, nie widzimy tego w Biblii. Pewne rzeczy są dla nas jasne. Jesteśmy zdrowi, ładni, mamy fajnych małżonków, super dzieci, dobrą pracę. Nie widzimy tego zazwyczaj a oceniamy to w kategoriach, że jest średnie albo słabe i że mogłoby być lepiej. Mamy tutaj jeszcze, a ja chyba szczególnie dużo do zrobienia żeby otworzyć się na Boga i zobaczyć cuda jakie mnie codziennie otaczają.

Drugi temat to fakt, że jak tylko Jezus dokonał czegoś spektakularnego co zasługiwało na cześć, na chwałę, to natychmiast gdzieś uciekał. W naszym życiu, w naszej cywilizacji jak tylko zrobimy coś fajnego, to czekamy na pochwały. A najfajniej by było jakby na naszą cześć zrobiono akademię z nagrodami - dla nas oczywiście. Jezus tak nie ma. Jezus jak był w takiej sytuacji to uciekał na pustynię i modlił się.
Daj mi Jezu takiego rozeznania, żebym w chwilach kiedy odnoszę sukcesy potrafił uciec i modlić się. Bardzo cię o to proszę!
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Już w najbliższą sobotę nasza wspólnotowa modlitwa uwielbienia online! 🔥🔥🔥

Zapraszamy wszystkie narzeczeństwa i małżeństwa (także spoza wspólnoty) na godz. 10:30.

Temat: Sakrament Spowiedzi Świętej ❤️
Konferencje wygłosi dla nas ks. Piotr Wiecki.

Chcesz dołączyć? Napisz do nas 😊
Wyślemy link do spotkania online.

Do zobaczenia! 🙂🙂🙂
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 06.01.2021
Mt, 2, 1-12

Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: «Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon». Skoro to usłyszał król Herod, przeraził się, a z nim cała Jerozolima. Zebrał więc wszystkich arcykapłanów i uczonych ludu i wypytywał ich, gdzie ma się narodzić Mesjasz. Ci mu odpowiedzieli:
«W Betlejem judzkim, bo tak napisał Prorok:
A ty, Betlejem, ziemio Judy,
nie jesteś zgoła najlichsze spośród głównych miast Judy,
albowiem z ciebie wyjdzie władca,
który będzie pasterzem ludu mego, Izraela».
Wtedy Herod przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy. A kierując ich do Betlejem, rzekł: «Udajcie się tam i wypytujcie starannie o Dziecię, a gdy Je znajdziecie, donieście mi, abym i ja mógł pójść i oddać Mu pokłon». Oni zaś wysłuchawszy króla, ruszyli w drogę. A oto gwiazda, którą widzieli na Wschodzie, szła przed nimi, aż przyszła i zatrzymała się nad miejscem, gdzie było Dziecię. Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon.
I otworzywszy swe skarby, ofiarowali Mu dary: złoto, kadzidło i mirrę. A otrzymawszy we śnie nakaz, żeby nie wracali do Heroda, inną drogą udali się do swojej ojczyzny.

W tej opisanej sytuacji Herod był “kimś”, miał tytuł (czyli prawo) do rządzenia, miał też tytuł (czyli stanowisko) króla oraz związane z nim przywileje… I chyba bardzo się z tym utożsamił, aż tak bardzo, że zapomniał kto mu go dał i po co. Ważniejsze stało się posiadanie go, korzystanie z niego wg swojej wizji. Nie wyobrażał sobie zmiany. A tu nagle, przychodzą obcy i przynoszą informacje, że właśnie zmiana przychodzi, może już przyszła…

Słyszy, że jest inny pretendent do miana “król żydowski”. W dodatku, to informacja wskazująca na Boski plan. Ale nie, Herod nie odda swojego planu, nawet Bogu. Nie wysłuchał sercem tego co Bóg mówił do niego przez Mędrców ze Wschodu, nawet nie dał szansy, ba, nawet postanawia przechytrzyć Boga...

Z pozoru wydawało mi się, że ja nigdy bym tak jak Herod nie zrobiła, ja przecież słucham Boga ….ale… wczoraj właśnie dowiedziałam się, że w mojej firmie ktoś zdecydował (bez zapytania mnie o chociaż opinię co dopiero o zgodę) o zmianie struktury i przydzielono mnie do działu, w którym nie wyobrażam sobie pracy, który nie podoba mi się, nie pasuje do moich kompetencji, bo, bo, bo… nie ma mojej zgody na zmianę. Ale ja nie zapytałam co Bóg o tym myśli, popadłam w gniew i smutek.

No właśnie, a może jednak jest to zmiana, która jest szansą, zmianą która, choć boleśnie odrywa mnie od mojej wizji, wniesie w moje życie prawdziwą Bożą obecność?

Nie chcę być jak Herod. Razem z Mędrcami proszę o dar otwartości na zmiany, na gotowość przyjęcia “nowego” od Ojca, wg Jego planu. Bo Jego plan to czułe, bezbronne Dziecię, przez które przyszedł na świat aby nic mi nie zabrać, ale aby potwierdzić, że oddaje mi wszystko, nawet samego siebie z miłości do mnie.

Aga
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 04.01.2021
J 1, 35-42

Jan stał wraz z dwoma swoimi uczniami i gdy zobaczył przechodzącego Jezusa, rzekł: «Oto Baranek Boży». Dwaj uczniowie usłyszeli, jak mówił, i poszli za Jezusem.
Jezus zaś, odwróciwszy się i ujrzawszy, że oni idą za Nim, rzekł do nich: «Czego szukacie?» Oni powiedzieli do Niego: «Rabbi! – to znaczy: Nauczycielu – gdzie mieszkasz?»
Odpowiedział im: «Chodźcie, a zobaczycie». Poszli więc i zobaczyli, gdzie mieszka, i tego dnia pozostali u Niego. Było to około godziny dziesiątej.
Jednym z dwóch, którzy to usłyszeli od Jana i poszli za Nim, był Andrzej, brat Szymona Piotra. Ten spotkał najpierw swego brata i rzekł do niego: «Znaleźliśmy Mesjasza» – to znaczy: Chrystusa. I przyprowadził go do Jezusa.
A Jezus, wejrzawszy na niego, powiedział: «Ty jesteś Szymon, syn Jana; ty będziesz nazywał się Kefas» – to znaczy: Piotr.

Dzisiaj dotyka mnie prostota tej Ewangelii. Uczniowie Jana dość chodzili z nim, słuchali jego nawoływań. Znali Pisma i Proroków, wiedzieli na Kogo czekają. Wystarczyły tu już krótkie słowa: „Oto Baranek Boży”. Wszystko jest jasne, oni pragną Go poznać, idą za Nim. W Nim pokładają nadzieję, choć jeszcze inną, nie tę „właściwą”, nie wiedzą gdzie ich ta nadzieja zaprowadzi.

Już nie szukają szczegółowych wyjaśnień, interpretacji Pism, nie obserwują z daleka, nie odkładają na później, kiedy będą mieli lepszy czas, nastrój, kiedy będą wiedzieli więcej. Chcą sami poznać Jezusa – Nauczycielu, gdzie mieszkasz? Jak pięknie móc wejść do mieszkania naszego Pana, przebywać z Nim, tracić z nim czas. Dzielić z Nim codzienność. Nie wymawiać się. Nie szukać dodatkowych wskazówek, iść prosto do Niego.

W sercu powtarzam sobie „Oto Baranek Boży”. Oto mój Mesjasz. Baranek Boży. Mesjasz. Baranek…. Chcę żeby te słowa mi dziś wystarczyły. Nie chcę uciekać w kolejne pobożne praktyki, mądre książki, inspirujące treści, rekolekcje, wykłady. Nie chcę szukać pośredników. Chcę iść prosto do Pana, taka jaka jestem, z moim połamanym dziś sercem, podkrążonymi oczami, niespełnionymi pragnieniami i nadzieją, że oto jest Ten, którego szukam. Chcę wsadzić głowę do mieszkania mojego Boga, usiąść w progu domu Mesjasza, odetchnąć w obecności Bożego Baranka. Pan sam zaprasza do swojego domu. Teraz jest ta chwila. Lepszej okazji nie będzie.

J.
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 01.01.2021
Łk 2,16-21

Pasterze pospiesznie udali się do Betlejem i znaleźli Maryję, Józefa i Niemowlę, leżące w żłobie. Gdy Je ujrzeli, opowiedzieli o tym, co im zostało objawione o tym Dziecięciu. A wszyscy, którzy to słyszeli, dziwili się temu, co im pasterze opowiadali. Lecz Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu. A pasterze wrócili, wielbiąc i wysławiając Boga za wszystko, co słyszeli i widzieli, jak im to było powiedziane. Gdy nadszedł dzień ósmy i należało obrzezać Dziecię, nadano Mu imię Jezus, którym Je nazwał anioł, zanim się poczęło w łonie Matki.

Porusza mnie w dzisiejszym fragmencie postawa Maryi, która słysząc niesamowite rzeczy o swoim Synu, widząc poruszenie jakie wywołują słowa, a przede wszystkim fakt Jego Narodzin "zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu". Jest w centrum uwagi przez Niemowlę, z pokorą jednak słucha, obserwuje i rozważa. Nie wykorzystuje tej uwagi dla siebie. Jest bardzo ostrożna, delikatna i ma ogromny szacunek dla Dziecka Bożego.

Trudno jest mi często stanąć w cieniu jak Maryja, milczeć, być ostrożna względem wypowiadanych słów. Generalnie moje wypowiedzi mają skoncentrować słuchaczy na mnie, na mojej mądrej myśli i mają świadczyć o mnie. Chcę dziś uczyć się od Maryi pokornego pozostawania w cieniu Najwyższego, pozwolić aby Jego dzieło błyszczało, nie ja. Chciałabym słuchać, patrzeć i rozważać w sercu jak Maryja. Wszystko co usłyszę i zobaczę oglądać z Panem Bogiem w pokorze i miłości.

Święta Boża Rodzicielko, módl się za nami.
Amen
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 30.12.2020
Łk 2, 36-40

Gdy Rodzice przynieśli Dzieciątko Jezus do świątyni, była tam również prorokini Anna, córka Fanuela z pokolenia Asera, bardzo podeszła w latach. Od swego panieństwa siedem lat żyła z mężem i pozostała wdową. Liczyła już sobie osiemdziesiąt cztery lata. Nie rozstawała się ze świątynią, służąc Bogu w postach i modlitwach dniem i nocą. Przyszedłszy w tej właśnie chwili, sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim, którzy oczekiwali wyzwolenia Jeruzalem.
A gdy wypełnili wszystko według Prawa Pańskiego, wrócili do Galilei, do swego miasta – Nazaretu. Dziecię zaś rosło i nabierało mocy, napełniając się mądrością, a łaska Boża spoczywała na Nim.

Z pewnością nieraz słyszałeś, że Słowo Boże jest żywe i ma wielką moc. Ja też słyszałam, ale pomyślałam, że dobrze to sobie co jakiś czas przypomnieć bo widzę, że o tym zapominam w codzienności.

Gdy usiadłam by napisać komentarz po chwili przyszedł mąż i powiedział: „Tylko nie czaruj i napisz prosto”. Odpowiedziałam: „Właśnie o tym samym pomyślałam bo nawet najpiękniejsze słowa, książki czy kazania nic nie zmienią jeśli ktoś nie chce by to Słowo w nim żyło, towarzyszyło w różnych sytuacjach dnia, w różnych uczuciach, emocjach.

Pomyśl co Pan Bóg chce Ci konkretnie powiedzieć w tym przeczytanym Słowie.

Ja czuję, że chce mi zwrócić uwagę na WIERNOŚĆ, SŁUŻBĘ i ODDANIE. Takim przykładem wierności jest prorokini Anna. Po śmierci męża podjęła decyzję, że swoje życie poświęca Bogu i tego się trzyma. Ma już 84 lata a z jej ust nieustannie płynie uwielbienie Boga.

Czy spotkałeś w życiu osoby wierne i oddane? Kto to był a może jest?

Te Święta Bożego Narodzenia były dla nas inne niż dotychczas, ponieważ nie było już z nami babci mojego męża, z którą zazwyczaj spędzaliśmy te Święta. Babcia zmarła w tym roku licząc prawie 93 lata. W mojej pamięci zostały jej: dobroć, wierność, pozytywne nastawienie i służba. W zderzeniu ze starością nie przygasła duchem, owszem ciało już odmawiało posłuszeństwa, ale duch nie zgasł. Wielokrotnie się zastanawiałam jak babcia to robi, że jest w niej siła i energia do dawania dobra pomimo ludzkiego utrudzenia. Babcia wiele razy powtarzała, że chce być dobrym człowiekiem i pomagać innym i tak właśnie było. Dla mnie to wyrazisty przykład bycia wiernym swoim decyzjom, swoim ideałom i pragnieniom.

Porozglądałam się jeszcze trochę wokół i zobaczyłam, że ludzi o których mogę powiedzieć, że chwalą Boga swoim życiem i słowem jest naprawdę dużo. Niestety ja nie zawsze na to zwracam uwagę. Pasjonatów muzycznych, którzy poświęcają swój czas służąc innym swoim talentem w kościołach, zespołach, dobrych lekarzy, porządnych informatyków, którzy swoimi umiejętnościami pomogą komuś, dobrych matek, które mimo trudu cieszą się z każdego poczętego życia, liderów różnych wspólnot, zaangażowanych księży czy nauczycieli. Można by tak wymieniać i wymieniać osoby, które poświęcają swój czas dla innych, przejmują się drugim, nie chcą swego zysku czy korzyści, po prostu chcą służyć i są wierni decyzji serca.

Panie Boże, ucz mnie bycia wierną żoną, matką, córką, przyjaciółką, członkiem Wspólnoty i wszędzie tam gdzie mnie stawiasz.
Wiem, że jeśli będę wierna Tobie będę wierna WSZYSTKIM i WSZĘDZIE😊😊
Proszę Cię pomagaj mi w tym – bez Ciebie nie mam szans.
Moja moc jest w Tobie!!!

Marta
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 28.12.2020
Mt 2,13-18

Gdy Mędrcy odjechali, oto anioł Pański ukazał się Józefowi we śnie i rzekł: „Wstań, weź Dziecię i Jego Matkę i uchodź do Egiptu; pozostań tam, aż ci powiem; bo Herod będzie szukał
Dziecięcia, aby Je zgładzić”. On wstał, wziął w nocy Dziecię i Jego Matkę i udał się do Egiptu; tam pozostał aż do śmierci Heroda. Tak miało się spełnić słowo, które Pan powiedział przez
Proroka: „Z Egiptu wezwałem Syna mego”. Wtedy Herod widząc, że go Mędrcy zawiedli, wpadł w straszny gniew. Posłał oprawców do Betlejem i całej okolicy i kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od Mędrców. Wtedy spełniły się słowa proroka Jeremiasza: „Krzyk usłyszano w Rama, płacz i jęk wielki. Rachel opłakuje swe dzieci i nie chce utulić się w żalu, bo ich już nie ma”.

Boże obietnice wypełniają się w życiu ludzi wiary. Nasz Bóg jest Bogiem czasu, miejsca i akcji. Dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Czy jest to dla Ciebie jedynie slogan?
Ładnie brzmiące zdanie ukazujące Boga w niebiosach, który jest dobry, ale bardziej przyjmujesz to "na wiarę" niż faktycznie doświadczasz Jego dobroci?
A może doświadczasz w swoim życiu troski i opieki bożej, pamiętając, że jesteś córką lub synem Boga-Stwórcy, Taty, który chce być blisko Ciebie...tak blisko, by zapewniać Ci
dobry byt, bo "dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych". On chce być tak blisko, by ostrzegać Cię przed niebezpieczeństwami, intrygami, śmiercią...tak jak Józefa. Czy doświadczasz takiej Jego opieki? Czy czujesz się jak tłusta i mocna owca, wyprowadzana na najlepsze pastwisko? O takich owcach możemy przeczytać u Ezechiela "...a tłustą i mocną będę ochraniał" (Ez 34,16)

Józef żyje w tożsamości dziecka Bożego, zna swojego Tatę, słucha Jego słów, odróżnia Jego głos, sposób przekazu. Jest posłuszny Bogu. Nie ma wątpliwości, kto ostrzega Go przed niebezpieczeństwem...bez zastanowienia, bez wahania realizuje Bożą obietnicę, bo ufa Najwyższemu w 100%. A na ile Ty ufasz Bogu? Na ile w swojej codzienności wchodzisz w Boża dynamikę, która dotyka każdej płaszczyzny Twojego życia?

Warto przyjrzeć się również okrutnej decyzji Heroda. Decyzji, która wynikała ze strachu o własne stanowisko. Decyzji, która została podjęta w gniewie, w szale zazdrości, w złości, w emocjach... W takim stanie zdecydował się na największe okrucieństwo, skazując na śmierć niewinne dzieci...A Ty kogo ostatnio "skazałeś na śmierć", wypowiadając słowa w emocjach? Kogo oczerniłeś, zasmuciłeś, zmieszałeś z błotem, bo nie poradziłeś sobie ze swoją emocjonalnością?

Boże Ojcze, zabieraj to wszystko, co przeszkadza mi zaufać Tobie tak jak Józef, w 100% .
Proszę, bym ufając Tobie, kroczył ścieżkami pokory, a dowiadując się prawdy o sobie uczył się z łagodnością traktować siebie i innych. Amen!

Patrycja
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Dziś obchodzimy Święto Świętej Rodziny. Pamiętajmy w tym dniu o modlitwie za nasze rodziny. Błogosławionej niedzieli! 👨‍👩‍👧‍👦 ...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 21.12.2020
Łk 1, 39-45

W tym czasie Maryja wybrała się i poszła z pośpiechem w góry do pewnego miasta w ziemi Judy. Weszła do domu Zachariasza i pozdrowiła Elżbietę. Gdy Elżbieta usłyszała pozdrowienie Maryi, poruszyło się dzieciątko w jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Wydała ona głośny okrzyk i powiedziała: «Błogosławiona jesteś między niewiastami i błogosławiony jest owoc Twojego łona. A skądże mi to, że Matka mojego Pana przychodzi do mnie? Oto bowiem, skoro głos Twego pozdrowienia zabrzmiał w moich uszach, poruszyło się z radości dzieciątko w moim łonie. Błogosławiona jest, która uwierzyła, że spełnią się słowa powiedziane Jej od Pana».

Kiedy myślę o tym, jak Maryja już odpowiedziała Bogu, to pewnie była bardzo szczęśliwa i radosna. Szła z pośpiechem w góry. Pośpiech wskazuje, że chciała jak najszybciej zobaczyć
się z Elżbietą. Kiedy Maryja weszła do domu i pozdrowiła Elżbietę poruszyło się dzieciątko w Jej łonie, a Duch Święty napełnił Elżbietę. Musiało to być jakieś niezwykłe poruszenie dzieciątka skoro Elżbieta tak zwróciła na nie uwagę, a po napełnieniu Duchem Świętym Elżbieta wydała okrzyk i powiedziała o Maryi słowa potwierdzające to, co zapowiedział anioł. Mimo, że Maryja o niczym nie zdążyła Jej powiedzieć. Tylko Duch Święty mógł natchnąć Elżbietę do wypowiedzenia takich słów!
Po tych słowach Maryja wielbi Boga.
W tej scenie ewangelicznej porusza mnie to, że Maryja, która została napełniona Duchem Świętym idzie do Elżbiety i Elżbieta również zostaje napełniona Duchem Świętym, potwierdza Maryi Jej wielkie powołanie, po czym Maryja uwielbia Boga.
Dwie rzeczy, które przydarzyły mi się w ostatnim czasie. Któregoś dnia wyjeżdżałam zrobić wyniki, podczas drogi modliłam się, że jak Pan Bóg chce to niech się mną posługuje, może komuś będę mogła pomóc, zaświadczyć o Bogu. Kiedy dojechałam na miejsce okazało się, że spotkałam osobę znajomą, której mogłam w tym czasie pomóc w małej rzeczy. Kiedy już pomogłam, a ta osoba pojechała dalej zrodziło się we mnie mocne i świadome uwielbienie
Boga, taka duża radość.
Druga sytuacja, to ta, że niedługo po urodzeniu drugiej Córeczki, miałam w sobie takie przynaglenie do odmawiania nowenny pompejańskiej i oczywiście pomyślałam, że nie dam rady, że mam trudność by odmówić dziesiątkę różańca, a 3 Różańce? Odłożyłam jeden dzień decyzje, drugi i nie dawało mi to spokoju. Na trzeci dzień powiedziałam Panu, niech On sam to prowadzi, da mi siły i od tej pory przez 54 dni mówiłam wraz z mężem nowennę. I co ciekawego się stało, na razie jeszcze nie wiem jak ta nowenna wpływa względem intencji jaką podjęłam, ale moje wnętrze i myślenie zaczęło się mocno przemieniać. I tak jak między sierpniem a wrześniem, widziałam, że w centrum mojego życia stoi skupianie się na problemach i trudnościach, tak po tej modlitwie zauważyłam, że Bóg zmienił moje myślenie w kierunku ufności i
zawierzeniu Bogu, mimo, że problemów zewnętrznych nie ubyło. Otrzymałam dużą radość.
A co ciekawe, kiedy po dwóch tygodniach od zakończenia nowenny powoli znów zaczęłam wracać do starego myślenia, to Ksiądz po spowiedzi zadał mi do modlitwy jeden z obrazów
ewangelicznych, które mi przypomniały o otrzymanej łasce. Dzięki czemu utwierdziłam się, że to dobra droga, dobre myślenie. Skąd wiedział o tym spowiednik? Tylko Duch Święty mógł uczynić takie rzeczy. Czasami myślimy, by zadzwonić czy pomodlić się za konkretną osobę i okazuje się, że tej osobie było to potrzebne. Jest wiele różnych sytuacji w naszym życiu...
Znajdź dziś chwilę, popatrz na swoje życie, na swoją codzienność, spróbuj zauważyć cuda, które dzieją się w Twoim życiu. Uwielbij w tym Boga.
Marlena
...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Wczorajsza konferencja o. Adama Matrasa SJ o "Chrzcie Świętym".

Kto jeszcze nie widział, niech koniecznie to nadrobi!

Owocnego słuchania 😊😊😊
...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Zapraszamy serdecznie w Wigilię na Pasterka u Jezuitów // Gdańsk! Dla osób, które nie mogą z nami być na żywo będzie transmisja online 🙂 ...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Przypominamy, już jutro widzimy się na uwielbieniu! 🔥Spragnieni uwielbienia?🙋‍♀️🙋🙋‍♂️

To zapraszamy wszystkie narzeczeństwa i małżeństwa (także spoza wspólnoty) na naszą modlitwę online.

W planach:
- dużo uwielbienia🙏
- dużo Ducha Świętego🕊
- i mini katecheza o "Chrzcie Świętym jako fundamencie całego życia chrześcijańskiego". 🏗

Chcesz dołączyć?
Napisz, wyślemy link do spotkania online.

Widzimy się w sobotę 19. grudnia o 10:30.
Do zobaczenia! 😊😊😊
...

View on Facebook