NEWSY

59 minutes ago

Efraim Rodziny

Oto i oni Państwo Safijańscy! 💓 ...

View on Facebook

1 day ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 14.08.2020
J 15, 12-16

Jezus powiedział do swoich uczniów: „To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy kto życie swoje oddaje za przyjaciół swoich. Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni pan jego, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego. Nie wyście Mnie wybrali, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili i by owoc wasz trwał, aby wszystko dał wam Ojciec, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus nazywa nas swoimi przyjaciółmi, zaprasza do wyjątkowej relacji z Nim. W przyjaźni bardzo ważna jest wierność, dbanie o tę relację, czas poświęcony tej drugiej osobie. Wiem, że Jezus zawsze jest gotowy na spotkanie ze mną, a jak to jest z mojej strony? Czy inne ważne sprawy nie przesłaniają mi tej - najważniejszej relacji z Nim?

Chcę dziś się temu przyjrzeć i zawalczyć o wierność.

Dziś w kościele wspominamy św. Maksymiliana Marię Kolbego. On doskonałym przykładem tego, co to znaczy oddać swoje życie za drugiego człowieka…

Panie proszę pomóż mi dostrzegać nawet drobne sytuacje, w których mogę pomóc innym, okazać Im moją miłość zainteresowanie, czas.
...

View on Facebook

3 days ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 12.08.2020
Mt 18, 15-20

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Gdy brat twój zgrzeszy przeciw tobie, idź i upomnij go w cztery oczy. Jeśli cię usłucha, pozyskasz swego brata. Jeśli zaś nie usłucha, weź z sobą jeszcze jednego albo dwóch, żeby na słowie dwóch albo trzech świadków oparła się cała sprawa. Jeśli i tych nie usłucha, donieś Kościołowi. A jeśli nawet Kościoła nie usłucha, niech ci będzie jak poganin i celnik.

Zaprawdę, powiadam wam: Wszystko, cokolwiek zwiążecie na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążecie na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

Dalej, zaprawdę, powiadam wam: Jeśli dwóch z was na ziemi zgodnie o coś prosić będzie, to wszystko otrzymają od mojego Ojca, który jest w niebie. Bo gdzie są dwaj albo trzej zebrani w imię moje, tam jestem pośród nich».

Dzisiaj ta świetna Ewangelia o upominaniu. Ewangelia, która mówi przede wszystkim o tym, że powinniśmy szanować tempo człowieka, którego upominamy. Jego możliwości przyswojenia świadomości o swoim błędzie. Bo są tacy ludzie, którzy po prostu potrzebują, żeby z nimi pogadać jeden na jeden. Ale są tacy, którzy potrzebują zwyczajnie więcej czasu. Potrzebują więcej uczucia i pomocy w dostrzeżeniu tego, że są w błędzie.

o.Paweł Kowalski SJ
...

View on Facebook

5 days ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 10.08.2020
J 12, 24-26

Jezus powiedział do swoich uczniów:
„Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity. Ten, kto kocha swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne.

A kto by chciał mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli kto Mi służy, uczci go mój Ojciec”.

Dzisiejsza Ewangelia prowadzi nas przez prosty obraz ziarna, poprzez wskazówki Jezusa dla nas, do Ojca, do Jego Chwały i zarazem naszego życia w pełni z Nim.

Patrząc na ziarno pszenicy, kiedy jest w ziemi, otwiera się, pęka, zakorzenia, rozwija, rośnie. Powstaje kłos i roślina przynosząca owoc. Ciekawe jest to, że ta roślina sama dla siebie nie przynosi tego owocu.

Może też tak być, że ziarno, które wpadło w ziemię nie otworzy się, nie pęknie, a tym samym pozostanie samo w ziemi. To tak jakby wrzucić kamień czy ziarnko piasku, które nie wyda owocu.

Patrząc na Jezusa, którego Bóg posłał na ziemię, narodził się, wzrastał, służył swoim „rodzicom” i bliskim, później rozszerzał swą służbę, swą misję służąc wszystkim. Zarazem uczył żyć w głębokim zakorzenieniu, w głębokiej relacji z Bogiem Ojcem. To z Niej czerpał siły, by służyć innym w pokornej miłości, a zarazem prawdziwej miłości, która pokazuje też granice i nie zgadza się na zło. Jezus na krzyżu dokonał całkowitej ofiary z siebie, abyśmy nie umarli ale mogli zmartwychwstać do życia wiecznego, abyśmy doświadczali, jak bardzo ukochał nas Ojciec, aby dać nam nadzieję, że z Nim możemy przemieniać nasze życie. Wszystko z miłości.

Myśli mi biegną do jeszcze jednego obrazu, a zarazem kobiety w ciąży czy już rodzącej, to nie jest tylko sama przyjemność, to jest też jakiś trud, ból. Ale jest w tym ogromne piękno i szczęście zradzania życia. Można się na to zgodzić bądź nie. Świat proponuje różne przyjemności i można nieustannie za nimi dążyć, różne rzeczy, aby ułatwiać w zły sposób życie… Jezus mówi, że kto kocha swoje życie traci je…
Można życie tracić w zły sposób, dążąc nieustannie do przyjemności tego świata, oczekując życia bez trudu, bez obumierania, żyć samemu dla siebie. Jednak to życie zamiast być radością może okazać się smutkiem i pustką, której nie możemy wypełnić...

Ale można też „tracić” życie z miłości, obumierając ze swojego egoizmu, dążeń do idealnego świata, obumierając w służbie drugiemu człowiekowi… i przynosić owoc, żyć w radości, spełnieniu.
Każdy z nas w swoim powołaniu czy to dziecko, czy rodzic czy osoba konsekrowana, czy żyjąca sama, musi z czegoś obumierać, aby przynosić owoce.

A Ty z czego obumierasz?

Jezu, rozszerzaj moje serce, mój umysł, przemieniaj moje myślenie, abym mogła w miłości i dobroci służyć tym, do których mnie posyłasz. Abym obumierała ze swoich słabości, przywiązań, by miłość była coraz czystsza i zanurzona w Tobie. Amen.

Marlena
...

View on Facebook

1 week ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 07.08.2020
Mt 16, 24-28

Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli ktoś chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę?
Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Zaprawdę, powiadam wam: Niektórzy z tych, co tu stoją, nie zaznają śmierci, aż ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego w królestwie swoim».

W dzisiejszym fragmencie najbardziej zwróciło moją uwagę sformułowanie dotyczące tego, aby zaprzeć się samego siebie. W codzienności widzę jak wielkie to jest wyzwanie. Mam swoją koncepcję planu dnia, tego co należy wykonać i na co warto przeznaczyć czas. I oto Bóg daje kolejny poranek. Nasz synek zaś daje mi kolejną szansę,abym zapomniała o swoim wyobrażeniu jako mamy i stratega codzienności. A może warto zmienić myślenie..i zostać strategiem miłości?

Jeśli trudno jest zrezygnować z siebie i swojego planu dla takiego maleństwa..to czy odważę się rezygnować z rzeczy 'wielkich' dla Jezusa?

Krysia
...

View on Facebook

1 week ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 05.08.2020
Mt 15, 21-28

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem.
Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami».
Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela».
A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi».
On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom».
A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów».
Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.

Czytając dzisiejszy fragment z Ewangelii byłam poruszona dogłębnie tym, jakie Jezus dał mi Słowo do rozważenia. Już jakiś czas temu borykałam się z obrazem Jezusa jaki tu widzę. Jezus, który ignoruje, Jezus który gardzi człowiekiem? Nie mieści mi się to w głowie. Jak to możliwe, że mógłby kogoś tak potraktować, być może mnie...

Dziś czuję, że Ewangelia mówi nie o Jezusie ale o człowieku - o mnie. Wyobraziłam sobie to tak, że poganie w swoim gronie choć może pragnęli poznać Jezusa bali się odrzucenia. Jezus był Żydem, znali stanowisko wielu Żydów wobec nich. Zatem psychika tej kobiety była naznaczona w jakiś sposób piętnem, schematem, który w jej sercu stawiał Jezusa jako tego, który nie jest dla niej.

Mam w swoim sercu wiele doświadczeń, które oddalają mnie od godności "córki Króla". Czy mam w sobie tyle pokory, aby prosić Boga jak żebrak, a nie jak królewska córka? Tak dziś prosi kobieta kananejska... Prosić, gdy być może moi bracia są "godniejsi" w moich oczach. Chce być przecież tą najważniejsza córka, najukochańszą... Nie tą gorszą. Trudno prosić, gdy boję się odrzucenia.

Kobieta kananejska nie zważa na wyuczony schemat, może słyszała o Jezusie który uzdrawia nędzarzy, biesiaduje z grzesznikami... To nie pasowało do typowego Żyda, którego w życiu poznała. Uwierzyła że jest inny, zaryzykowała.

Postanowiła w sercu, że pójdzie za tym głosem, który daje jej nadzieję. Jezus wystawia na próbę jej postawę? Upokarza ją... To boli, ona wierzy, nie ulega chwili zwątpienia. Dalej gorąco się modli (prosi Jezusa nie roszcząc sobie praw, prosi jak żebrak), godzi się ze swym poniżeniem.

Widzę to tak, że ona w tym momencie doświadczyła Drogi Krzyżowej Jezusa, kiedy to On za nas wszystkich poniżył Siebie. Pozwolił się opluć, obnażyć, pobić, a mi trudno poprosić bo czuję się za mało ukochaną? Bo Ty sam Boże o mnie nie pomyślałeś? Jeśli tak czuję to przez moje ludzkie ograniczenia, nie przez Tego który ukochał mnie najbardziej... Jezu zostałeś na tym świecie tak bardzo upokorzony, dlaczego mi miałoby się należeć cokolwiek innego.

Gdy w życiu spotyka mnie upokorzenie nie chce wołać z pretensja do Ciebie Boże, chce wejść w tą tajemnicę Drogi Krzyżowej Jezusa. Pomóż mi Panie być wytrwałą w wierze jak kobieta kananejska i nie rościć sobie praw do lepszego losu niż spotkał Ciebie... i zawsze trwać w wierze, że jesteś po mojej stronie. Co więcej Ty chcesz mi dać to wszystko, o co Ciebie proszę, tylko mi tak trudno w to uwierzyć.

Marta
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 03.08.2020
Mt 14, 13-21

Gdy Jezus usłyszał o śmierci Jana Chrzciciela, oddalił się stamtąd łodzią na pustkowie, osobno. Lecz tłumy zwiedziały się o tym i z miast poszły za Nim pieszo. Gdy wysiadł, ujrzał wielki tłum. Zlitował się nad nimi i uzdrowił ich chorych.
A gdy nastał wieczór, przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Miejsce to jest pustkowiem i pora już późna. Każ więc rozejść się tłumom: niech idą do wsi i zakupią sobie żywności».
Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują odchodzić;wy dajcie im jeść!»
Odpowiedzieli Mu: «Nie mamy tu nic prócz pięciu chlebów i dwóch ryb».
On rzekł: «Przynieście Mi je tutaj».
Kazał tłumom usiąść na trawie, następnie wziąwszy pięć chlebów i dwie ryby, spojrzał w niebo, odmówił błogosławieństwo i połamawszy chleby, dał je uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a z tego, co pozostało, zebrano dwanaście pełnych koszy ułomków. Tych zaś, którzy jedli, było około pięciu tysięcy mężczyzn, nie licząc kobiet i dzieci.

Ciężko mi ostatnio przychodzi funkcjonowanie w codziennym rozgardiaszu. Mam wrażenie, że przez cały czas każdy czegoś ode mnie chce. Starszy synek nieustannie zagaduje, dopytuje, domaga się uwagi. Młodszy, jak to młodszy, a to kupa, a to jeść, a to jęczy pozornie bez powodu nawet kiedy wydaje mi się, że zaspokoiłam wszystkie jego potrzeby. Często mam ochotę krzyknąć:

DAJCIE MI CHWILĘ SPOKOJU!

W dzisiejszej Ewangelii (która właściwie była czytana w Kościele wczoraj) ujrzałam Jezusa, który prawdopodobnie czuje się tak jak ja. Dopiero co dowiedział się o śmierci krewnego. Udaje się na pustynne miejsce, może po to aby się modlić, może by przeżyć w ciszy żałobę. Tymczasem... Podąża za nim kilkanaście tysięcy ludzi. Hałas, zgiełk, pył uniesiony tysiącem stóp, emocje ludzi... I każdy czegoś od Niego chce! Uzdrowienia, pocieszenia, nauki. W innym miejscu Ewangelii Jezusowi opuszczają człowieka potrzebującego uzdrowienia przez dach! Tego moje dzieciaki jeszcze nie wymyśliły 🙂 Jak bardzo Jezus musiał się czuć zmęczony. A jednak dla każdego potrzebującego ma cierpliwość. Rozdaje siebie jak chleb, aż do końca, kiedy na krzyżu zostaną z Niego tylko "ułomki"...

Panie, naucz mnie tak służyć mojej rodzinie i innym ludziom, jak Ty służyłeś. Bez słowa skargi rozdawać siebie jak chleb, z którego każdy głodny może ułamać kawałek. Amen

Asia
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

🌹 Kobieta uczy się piękna od innych kobiet 🌹

Wczorajsze pierwsze spotkanie żon było bardzo owocne. To pierwsze z 12 spotkań w ramach Studium Biblijnego, które pozwoli im dzielić się przemyśleniami o tym jakimi są żonami i jak mogą dalej rozwijać się w tym powołaniu 💍

Jak widać po ich uśmiechach 🥰 towarzystwo innych pięknych pań bardzo im służy. Brawo dziewczyny za inicjatywę! 🔥
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 31.07.2020
Mt 13, 54--58

Jezus, przyszedłszy do swego miasta rodzinnego, nauczał ich w synagodze, tak że byli zdumieni i pytali: «Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Czyż nie jest On synem cieśli? Czy Jego Matce nie jest na imię Mariam, a Jego braciom Jakub, Józef, Szymon i Juda? Także Jego siostry czy nie żyją wszystkie u nas? Skądże więc u Niego to wszystko?» I powątpiewali o Nim.
A Jezus rzekł do nich: «Tylko w swojej ojczyźnie i w swoim domu może być prorok lekceważony». I niewiele zdziałał tam cudów z powodu ich niedowiarstwa.

W dzisiejszej Ewangelii widzimy Jezusa, który naucza w synagodze. Z tekstu wynika jednak, że ludzie, którzy Go słuchają nie potrafią skupić się na przekazie Jezusa. Zamiast słuchać i przyjmować Jego słowo, całkowicie koncentrują się na przyziemnych rozważaniach: „Skąd u Niego ta mądrość i cuda? Przecież to tylko syn cieśli?” Mogli wyjść przemienieni i uzdrowieni. Jednak ich niedowiarstwo spowodowało, że pozostali oceniającymi obserwatorami.

Szukam teraz w pamięci sytuacji w których Bóg przemówił do mnie przez człowieka, po którym nie spodziewałabym się doświadczać Bożego działania.

Przez kilka lat nie miałam żadnego kontaktu z moją mamą i nic nie zapowiadało, aby sytuacja miała ulec zmianie. Któregoś dnia rozmawiałam z moją ciocią chrzestną na jej temat. Wypowiedziała wówczas słowa: „Pamiętaj, to jest matka, matka zawsze kocha swoje dziecko”. Nie wiem dlaczego ten utarty zwrot zrobił na mnie takie wrażenie. Te słowa nie dały mi spokoju i poruszyły mnie bardzo mocno. Mogłabym pomyśleć: „Ta ciocia nie ma nawet własnych dzieci / nie zna dobrze sytuacji / jest niepraktykująca”. A jednak jestem przekonana, że przez Nią przemówił do mnie Duch Święty. Dzięki niej zadzwoniłam do mamy po kilku latach i był to punkt zwrotny, który teraz owocuje regularnymi spotkaniami i powolnym uzdrawianiem relacji.

Pomóż nam Panie, nie lekceważyć tych, przez których chcesz nas przemieniać.

Aleksandra
...

View on Facebook

2 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 29.07.2020
J 11, 19-27

Wielu Żydów przybyło do Marty i Marii, aby je pocieszyć po bracie. Kiedy zaś Marta dowiedziała się, że Jezus nadchodzi, wyszła Mu na spotkanie. Maria zaś siedziała w domu.

Marta rzekła do Jezusa: „Panie, gdybyś tu był, mój brat by nie umarł. Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”.
Rzekł do niej Jezus: „Brat twój zmartwychwstanie”.
Rzekła Marta do Niego: „Wiem, że zmartwychwstanie w czasie zmartwychwstania w dniu ostatecznym”.
Rzekł do niej Jezus: „Ja jestem zmartwychwstaniem i życiem. Kto we Mnie wierzy, choćby i umarł, żyć będzie. Każdy, kto żyje i wierzy we Mnie, nie umrze na wieki. Wierzysz w to?”
Odpowiedziała Mu: „Tak, Panie! Ja wciąż wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat”.

"Lecz i teraz wiem, że Bóg da Ci wszystko, o cokolwiek byś prosił Boga”

Dlaczego Marta wypowiada to zdanie?
Marta od samego początku wierzy, że Jezus jest w stanie wskrzesić jej brata. Nie ma jednak śmiałości, by o to prosić wprost. Stara się tą swoją prośbę przekazać Panu w sposób mniej bezpośredni. Jej prośba wpisuje się w plan Jezusa i zostaje wysłuchana.

Marta nie czeka biernie z żałobnikami. Bierze sprawy w swoje ręce i robi wszystko co może. W pełni mierzy się z trudną sytuacją życiową.

Panie spraw bym nigdy nie rezygnował z Tego co dla mnie ważne. Daj mi taką siłę jaką obdarzyłeś św. Martę.

Damian
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 27.07.2020
Mt 13, 31-35

Jezus opowiedział tłumom tę przypowieść:
«Królestwo niebieskie podobne jest do ziarnka gorczycy, które ktoś wziął i posiał na swej roli. Jest ono najmniejsze ze wszystkich nasion, lecz gdy wyrośnie, większe jest od innych jarzyn i staje się drzewem, tak że ptaki podniebne przylatują i gnieżdżą się na jego gałęziach».
Powiedział im inną przypowieść: «Królestwo niebieskie podobne jest do zaczynu, który pewna kobieta wzięła i włożyła w trzy miary mąki, aż się wszystko zakwasiło».
To wszystko mówił Jezus tłumom w przypowieściach, a bez przypowieści nic im nie mówił. Tak miało się spełnić słowo Proroka: «Otworzę usta w przypowieściach, wypowiem rzeczy ukryte od założenia świata».

W dzisiejszej przypowieści dostrzegam, że Królestwo Niebieskie nie będzie mi się jawić jako coś atrakcyjnego i pożądanego. Maleńkie ziarenko gorczycy może być niezauważalne pośród innych. Nie przyciągnie mojego wzroku ani swym pięknem, ani okazałością... niczym. Tak samo w mojej codzienności... powstrzymanie gorzkiego słowa do Męża, gdy moje "ja" chce coś koniecznie wykrzyczeć, będzie tym ziarenkiem gorczycy - nie jest ono wcale atrakcyjne, lecz gdy je wybiorę, może przynieść naszej rodzinie Królestwo Niebieskie. A przecież do tego nas prowadzi nasza miłość i jedność w małżeństwie.

Królestwo Niebieskie przypomina zaczyn, który po wymieszaniu z mąką zakwasza wszystko, a więc otwierając moje życie na Boga mam pewność, że przeniknie i ożywi On każdą moją rzeczywistość: moje relacje, modlitwę, finanse, pracę... To nie kawałek mojego życia, a wszystko. Ja jednak muszę po nie sięgnąć i wymieszać, jak mówi przypowieść Jezusa. Ja muszę sięgnąć po Pismo Święte, ja mam wypełniać przykazanie miłości, ja mam się modlić. Mam dodawać i mieszać, codziennie. Zamiast oschłego słowa do męża, to ja mam wybrać słowo pełne miłości... A wtedy Jezus zrobi resztę: przemieni mój dom, rodzinę, relacje i mnie w Swoje Królestwo. Amen.

Marta
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 24.07.2020
Mt 13, 18-23

Jezus powiedział do swoich uczniów:
«Posłuchajcie przypowieści o siewcy. Do każdego, kto słucha słowa o królestwie, a nie rozumie go, przychodzi Zły i porywa to, co zasiane jest w jego sercu. Takiego człowieka oznacza ziarno posiane na drodze.
Posiane na grunt skalisty oznacza tego, kto słucha słowa i natychmiast z radością je przyjmuje; ale nie ma w sobie korzenia i jest niestały. Gdy przyjdzie ucisk lub prześladowanie z powodu słowa, zaraz się załamuje.
Posiane między ciernie oznacza tego, kto słucha słowa, lecz troski doczesne i ułuda bogactwa zagłuszają słowo, tak że zostaje bezowocne.
Posiane wreszcie na ziemię żyzną oznacza tego, kto słucha słowa i rozumie je. On też wydaje plon: jeden stokrotny, drugi sześćdziesięciokrotny, inny trzydziestokrotny».

Z dzisiejszej Ewangelii - tak dobrze znanej każdemu - wybrzmiewa dla mnie jedno ważne pytanie : Jakim ziarnem jestem?

Patrząc na moje obecne życie, najbliżej mi do ziarna rzuconego w ciernie. Tak często przytłacza mnie codzienność...zwłaszcza teraz, kiedy na świecie pojawiła się nasza córka. Chęć bycia idealną mamą, żoną, kobietą, która się spełnia i realizuje, przysłania mi często to, co mówi do mnie Pan. Nie potrafię Go dostrzegać w mojej codzienności, trudnościach i słabościach. A przecież On właśnie wtedy jest najbliżej mnie i mówi do mnie przez mojego męża, moją córkę, moje codzienne życie. Ja natomiast oczekuję mistycznych, spektakularnych modlitw, które przychodzą bez wysiłku, a ja zawsze mam chęć, aby spotkać się ze Słowem. Tak jednak nie jest i nie będzie, dopóki nie docenię Boga w rutynie dnia codziennego i moich codziennych zmaganiach.

A Ty jakim ziarnem jesteś ?

Asia, szczęśliwa żona i świeżo upieczona mama
...

View on Facebook

3 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 22.07.2020
J 20, 1.11-18

Pierwszego dnia po szabacie, wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno, Maria Magdalena udała się do grobu i zobaczyła kamień od niego odsunięty.

Maria stała przed grobem płacząc. A kiedy tak płakała, nachyliła się do grobu i ujrzała dwóch aniołów w bieli, siedzących tam, gdzie leżało ciało Jezusa: jednego w miejscu głowy, a drugiego w miejscu nóg.
I rzekli do niej: „Niewiasto, czemu płaczesz?”
Odpowiedziała im: „Zabrano Pana mego i nie wiem, gdzie Go położono”.
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”
Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”.
Jezus rzekł do niej: „Mario!”
A ona obróciwszy się powiedziała do Niego po hebrajsku: „Rabbuni”, to znaczy: „Nauczycielu”.
Rzekł do niej Jezus: „Nie zatrzymuj Mnie, jeszcze bowiem nie wstąpiłem do Ojca. Natomiast udaj się do moich braci i powiedz im: «Wstępuję do Ojca mego i Ojca waszego oraz do Boga mego i Boga waszego»”.
Poszła Maria Magdalena oznajmiając uczniom: „Widziałam Pana i to mi powiedział”.

Wyobrażając sobie scenę z dzisiejszej Ewangelii, myślę, że Maria Magdalena chciała pobyć chwilę przy grobie, może chciała zaradzić pustce, która pojawiała się w jej życiu po śmierci Jezusa, może brakowało jej bliskiej osoby. Pusty grób, brak ciała Jezusa doprowadziły ją do płaczu...

Maria Magdalena musiała mieć bardzo bliską relację z Jezusem. To ona zdobyła się pokonać lęk i strach i przyjść do grobu Pana, to ona poznała Jezusa po tym, jak wypowiedział jej imię.
Czy ja również jestem tak zdeterminowany, by budować bliską relację z Jezusem - relację, która pozwoli mi szukać Jezusa w każdych okolicznościach?

Jezus przychodzi do Marii Magdaleny, rozmawia z nią, tłumaczy, że jest w drodze do Ojca. Ale to spotkanie nie tylko przynosi otuchę kobiecie z Ewangelii, ale jest jednocześnie zaproszeniem do działania. Jezus zaprasza Marię Magdalenę, aby podzieliła się z uczniami radością, która wynika ze spotkania z Nim. Również w mojej codzienności Jezus przychodzi i przynosi mi pocieszenie, światło i siły, wtedy kiedy tego potrzebuję. Jednocześnie również i mnie zaprasza do dzielenia się z innymi świadectwem tego spotkania.

Czy potrafię usłyszeć głos Jezusa i odpowiedzieć na to zaproszenie?
Panie, proszę daj mi potrzebne łaski, aby tak było.

Michał
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Wakacyjna modlitwa uwielbienia!🙋‍♀️🔥🙋‍♂️

Zapraszamy już w najbliższą sobotę o godz. 10:30 na Mickiewicza 24 😊

Będziemy pytać Pana o Słowo, szukać Jego woli, rozpoznawać i ogłaszać Jego obecność, dziękować za Jego troskę i trwać przed nim w postawie uwielbienia. Czyli robić to co do nas należy!

Do zobaczenia! 😊😊😊
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Zainspirowani dzisiejszą ewangelią zaczynamy poniedziałkowy poranek z energią! 🔥

www.youtube.com/watch?v=6P4AUo_0S5o

A Was co dziś nakręca? 🎼
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 20.07.2020
Mt 12, 38-42

Niektórzy z uczonych w Piśmie i faryzeuszów rzekli do Jezusa: «Nauczycielu, chcielibyśmy zobaczyć jakiś znak od Ciebie». Lecz On im odpowiedział: «Plemię przewrotne i wiarołomne żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku proroka Jonasza.
Albowiem jak Jonasz był trzy dni i trzy noce we wnętrznościach wielkiej ryby, tak Syn Człowieczy będzie trzy dni i trzy noce w łonie ziemi.
Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je, ponieważ oni wskutek nawoływania Jonasza się nawrócili; a oto tu jest coś więcej niż Jonasz.
Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw temu plemieniu i potępi je; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon».

Ludzie potrzebują znaków. Takim znakiem dla chrześcijan jest Zmartwychwstały Chrystus, który pokonał śmierć, zwyciężył grzech i wszystkie nasze słabości. Więcej znaków nie będzie, mówi Pan. Rozumiem to tak, iż jeśli nie uwierzę, że Jezus zmarł i po 3 dniach zmartwychwstał, to żaden cud nie poprowadzi mnie do relacji z Nim. To wiara czyni cuda, a nie cuda wiarę.

Panie Jezu, nauczycielu dobry, ucz mnie takiej wiary, która góry przenosi i kruszy zatwardziałości mojego serca. Amen!

Patrycja
...

View on Facebook

4 weeks ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 17.07.2020
Mt 12, 1-8

Pewnego razu Jezus przechodził w szabat pośród zbóż. Uczniowie Jego, odczuwając głód, zaczęli zrywać kłosy i jeść ziarna.
Gdy to ujrzeli faryzeusze, rzekli Mu: «Oto twoi uczniowie czynią to, czego nie wolno czynić w szabat». A On im odpowiedział: «Czy nie czytaliście, co uczynił Dawid, gdy poczuł głód, on i jego towarzysze? Jak wszedł do domu Bożego i jadł chleby pokładne, których nie było wolno jeść ani jemu, ani jego towarzyszom, lecz tylko kapłanom?
Albo nie czytaliście w Prawie, że w dzień szabatu kapłani naruszają w świątyni spoczynek szabatu, a są bez winy? Oto powiadam wam: Tu jest coś większego niż świątynia.
Gdybyście zrozumieli, co znaczy: „Chcę raczej miłosierdzia niż ofiary”, nie potępialibyście niewinnych. Albowiem Syn Człowieczy jest Panem szabatu».

Przypadającą na dziś Ewangelię otworzyłam,aby napisać komentarz zażywając urlopu, idąc z wózkiem na spacerze wśród pól falujących kłosów. Możecie sobie wyobrazić moją minę 🙂

W dzisiejszym fragmencie pisma Jezus stanowczo upomina mnie, że żadna reguła ani przepis nie jest dla Niego ważniejszy niż człowiek. Każde prawo ma być interpretowane w świetle miłosiernej miłości.

Potrzebuję tej refleksji: gdzie w moim życiu stawiam wyżej reguły niż bliźniego? Może te reguły noszę nawet jedynie w swoim sercu i nikt o nich nie wie. Oceniam bliźnich po ich zachowaniu, nie angażując serca.

Panie, daj mi serce miłosierne, które umiłuje ludzi zamiast ich oceniać. Amen
...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na środę 15.07.2020
Mt 11, 25-27

W owym czasie Jezus przemówił tymi słowami:
«Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.
Wszystko przekazał Mi Ojciec mój. Nikt też nie zna Syna, tylko Ojciec, ani Ojca nikt nie zna, tylko Syn i ten, komu Syn zechce objawić».

Słowo prostaczek kojarzy mi się trochę pejoratywnie. Skorzystam zatem w tym miejscu z tłumaczenia wg Biblii - Edycji Świętego Pawła, gdzie zamiast słowa "prostaczkom" użyto słów "tym, którzy są jak małe dzieci".

W takim tłumaczeniu słów widzę, że mam wyrobiony swój system wartości i nie jestem już otwarty na nowe tak jak małe dziecko.

Moje myślenie, działanie jest filtrowane przez zbudowany "mój system roztropności". I tak np. trudno mi powiedzieć żonie czy dziecku przepraszam, przyznać się do błędu, bo to może popsuć budowany przeze mnie obraz mojej wartości.

Dziś ten fragment uświadomił mi, że czasami jestem sam sobie Ojcem i Synem...

Boże, spraw abym był jak małe dziecko a Syn Twój zechciał objawić mi prawdziwego Ciebie.

Michał
...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 13.07.2020
Mt 10, 34 - 11, 1

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; „i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy”.
Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu znajdzie je.
Kto was przyjmuje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmuje, przyjmuje Tego, który Mnie posłał.
Kto przyjmuje proroka jako proroka, nagrodę proroka otrzyma. Kto przyjmuje sprawiedliwego jako sprawiedliwego, nagrodę sprawiedliwego otrzyma.
Kto poda kubek świeżej wody do picia jednemu z tych najmniejszych, dlatego że jest uczniem, zaprawdę, powiadam wam, nie utraci swojej nagrody».
Gdy Jezus skończył dawać te wskazania dwunastu swoim uczniom, odszedł stamtąd, aby nauczać i głosić Ewangelię w ich miastach.

W dzisiejszej Ewangelii najbardziej poruszają mnie Słowa Jezusa, w których mówi o miłości do moich najbliższych. To nie są proste słowa... Widzę jak wiele mi jeszcze brakuje aby pokochać ich miłością czystą.

Św. Augustyn mówi, że "Jeżeli Bóg w życiu jest na pierwszym miejscu, wszystko znajdzie się na właściwym miejscu”. Panie proszę, aby moja miłość do drugiego człowieka wypływała z głębokiej relacji z Tobą. Abyś to Ty był najważniejszy w moim życiu.

Magda
...

View on Facebook

1 month ago

Efraim Rodziny

Komentarz do Ewangelii na piątek 10.07.2020
Mt 10, 16-23

Jezus powiedział do swoich apostołów:
«Oto Ja was posyłam jak owce między wilki. Bądźcie więc roztropni jak węże, a nieskazitelni jak gołębie.
Miejcie się na baczności przed ludźmi! Będą was wydawać sądom i w swych synagogach będą was biczować. Nawet przed namiestników i królów będą was prowadzić z mego powodu, na świadectwo im i poganom. Kiedy was wydadzą, nie martwcie się o to, jak ani co macie mówić. W owej bowiem godzinie będzie wam poddane, co macie mówić, gdyż nie wy będziecie mówili, lecz Duch Ojca waszego będzie mówił przez was.
Brat wyda brata na śmierć i ojciec syna; dzieci powstaną przeciw rodzicom i o śmierć ich przyprawią. Będziecie w nienawiści u wszystkich z powodu mego imienia. Lecz kto wytrwa do końca, ten będzie zbawiony.
Gdy was prześladować będą w tym mieście, uciekajcie do innego. Zaprawdę, powiadam wam: Nie zdążycie obejść miast Izraela, nim przyjdzie Syn Człowieczy».

Łatwo jest mówić o Jezusie w gronie znajomych, przebywać z ludźmi o podobnych wartościach. Opowiadać o tym, że Bóg jest dobry, ludziom którzy mnie rozumieją.

Ale co z tego...

Czy w dzisiejszym świecie(w pracy, na siłowni, na piwie z kumplami) mam odwagę powiedzieć, że wierność, że ojcostwo, że tradycja są dla mnie ważne? Czy mam siłę mieć inne, swoje zdanie? Czy mam siłę przy nim trwać?
To nie siła i odwaga mnie prowadzi... to wiara.

Kacper, mąż i ojciec
...

View on Facebook