KOMENTARZ DO EWANGELII

Komentarz do Ewangelii na piątek, 13.12.2019

Mt 11, 16-19

Jezus powiedział do tłumów:«Z kim mam porównać to pokolenie? Podobne jest do przesiadujących na rynku dzieci, które głośno przymawiają swym rówieśnikom: „Przygrywaliśmy wam, a nie tańczyliście; biadaliśmy, a wy nie zawodziliście”. Przyszedł bowiem Jan, nie jadł ani nie pił, a oni mówią: „Zły duch go opętał”. Przyszedł Syn Człowieczy, je i pije, a oni mówią: „Oto żarłok i pijak, przyjaciel celników i grzeszników”. A jednak mądrość usprawiedliwiona jest przez swe czyny».

W tym fragmencie Jezus pokazuje przewrotność i upartość serc ludzkich. 

Czym karmię się duchowo w ciągu dnia? Jak dbam o to, aby moje serce nie gnuśniało? 

W przedświątecznej, dynamicznej rzeczywistości łatwo jest stracić z oczu Tego, dla którego przygotowujemy nasze serca i domy. Zadbajmy o to, aby nie tylko nasze okna, ale również nasze serca były gotowe na Boże Narodzenie.

Gosia, chrześcijanka, kobieta, żona, mama

Komentarz do Ewangelii na środę, 11.12.2019

Mt 11, 28-30

„Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście. Ja dam wam wytchnienie. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie, że jestem łagodny i pokorny sercem. Znajdziecie ukojenie dla waszych dusz. Bo moje jarzmo jest łatwe do niesienia, a mój ciężar lekki.”

Czy nie jest tak, że jedną z częstych przyczyn, dlaczego rezygnujemy ze spotkania z Bogiem, jest właśnie jakieś utrudzenie, nasze zmęczenie? Poczucie, że więcej nie udźwignę, że muszę się w końcu wyspać, potrafi mi odebrać chęć do modlitwy, do zaangażowania się w coś dobrego, do posłuszeństwa dobrym natchnieniom.

A Jezus zapewnia, że jarzmo miłości jest łatwe do niesienia. Jeśli weźmiesz na siebie to jarzmo, masz szansę doświadczyć, jak łagodny i pokorny może być wobec Ciebie Bóg. Nie narzuci Ci czegoś, czego nie udźwigniesz, nie będzie wymagał ponad Twoje siły. Mało tego, On obiecuje, że da Ci wytchnienie, gdy przyjdziesz do Niego… Czy masz takie doświadczenie modlitwy, która jest odpoczynkiem w Bogu, czy raczej wydaje Ci się, że nie warto sobie dokładać trudu, skoro i tak jesteś przemęczony, skoro w pracy kocioł, w domu nie wiesz, w co ręce włożyć? Czy zdarzało Ci się nie wyrabiać z obowiązkami, ale gdy znalazłeś czas na modlitwę, starczyło Ci też czasu na inne sprawy? Może to kłamstwo, w które dałeś się wplątać, że jesteś zbyt utrudzony, aby jeszcze wygospodarować chwilę dla Boga.

W naszej obecnej parafii roraty odbywają się od poniedziałku do soboty o godzinie 6.30. W tym roku postanowiliśmy, że będziemy w nich uczestniczyć całą rodziną. I choć łatwo byłoby sobie odpuścić i uznać, że zrywanie się „w środku nocy” w naszym przypadku nie jest możliwe, doświadczamy, że ten „ciężar” jest rzeczywiście „lekki”. Mam poczucie, że w tym adwencie wybraliśmy „najlepszą cząstkę”. Radość z rozpoczynania dnia Eucharystią jest nieporównywalnie większa od trudu, który ponosimy w związku z wczesnym wstawaniem. Mało tego, okazuje się, że nasze dzieci lubią roraty, a wieczorem po prostu chodzą spać wcześniej.

Agnieszka, żona Karola, mama Emilki, Szymka i Rafałka

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 09.12.2019

Łk 5, 17-26

Pewnego dnia, gdy Jezus nauczał, siedzieli tam też faryzeusze i uczeni w Prawie, którzy przyszli ze wszystkich miejscowości Galilei, Judei i z Jeruzalem. a była w Nim moc Pańska, tak że mógł uzdrawiać.

Wtem jacyś mężczyźni, niosąc na łożu człowieka, który był sparaliżowany, starali się go wnieść i położyć przed Nim. Nie mogąc w żaden sposób go przenieść z powodu tłumu, weszli na płaski dach i przez powałę spuścili go wraz z łożem na sam środek, przed Jezusa.

On, widząc ich wiarę, rzekł: «Człowieku, odpuszczone są ci twoje grzechy». Na to uczeni w Piśmie i faryzeusze poczęli się zastanawiać i mówić: «Kimże on jest, że wypowiada bluźnierstwa? Któż może odpuścić grzechy prócz samego Boga?»

Lecz Jezus przejrzał ich myśli i w odpowiedzi na nie rzekł do nich: «Co za myśli nurtują w sercach waszych? Cóż jest łatwiej powiedzieć: „Odpuszczone są ci twoje grzechy”, czy powiedzieć: „Wstań i chodź”?

Otóż żebyście wiedzieli, że Syn Człowieczy ma na ziemi władzę odpuszczania grzechów» – rzekł do sparaliżowanego: «Mówię ci, wstań, weź swoje łoże i idź do domu!» I natychmiast wstał wobec nich, wziął łoże, na którym leżał, i poszedł do swego domu, wielbiąc Boga.

Wtedy zdumienie ogarnęło wszystkich; wielbili Boga i pełni bojaźni mówili: «Przedziwne rzeczy widzieliśmy dzisiaj».

 Paralityk nie może sam przyjść do Jezusa. Nie wiemy, czy gdyby był zdrowy, byłby zainteresowany Jego nauczaniem.

Na szczęście ma wokół siebie ludzi, którym zależy, którzy troszczą się o chorego. Przynoszą go do Jezusa, dając mu szansę na nawiązanie relacji z Bogiem, odpuszczenie grzechów i uzdrowienie. 

Czy potrafię tak, jak przyjaciele paralityka „zanosić” swoich bliskich, osoby ze wspólnoty, osobę towarzysząca w formacji, przed oblicze Boga?

Czy jestem uważna/uważny na potrzeby drugiego człowieka?

Adwent jest czasem, w którym Jezus zaprasza nas do poszerzania naszych serc, ofiarności, drobnych uczynków miłosierdzia. Wejdźmy w ten dzień z pragnieniem pomocy. 

Gosia, chrześcijanka, kobieta, żona, mama

Komentarz do Ewangelii na piątek, 06.12.2019

Mt 9, 27-31

Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!» Gdy wszedł do domu, niewidomi przystąpili do Niego, a Jezus ich zapytał: «Wierzycie, że mogę to uczynić?» Oni odpowiedzieli Mu: «Tak, Panie!»

Wtedy dotknął ich oczu, mówiąc: «Według wiary waszej niech wam się stanie». I otworzyły się ich oczy, a Jezus surowo im przykazał: «Uważajcie, niech się nikt o tym nie dowie!» Oni jednak, skoro tylko wyszli, roznieśli wieść o Nim po całej tamtejszej okolicy.

 Zawsze jak czytam fragment o uzdrowieniu dwóch niewidomych myślę o sobie, jak często ja, mimo tego, że widzę nie dostrzegam drugiego człowieka, jak często nie widzę Boga w moim życiu, jak często patrzę w złą stronę.

Uśmiecham się, gdy myślę sobie o tych słowach w kontekście dnia Świętego Mikołaja. Dnia, w którym skupiam się na prezentach, myślę jak przygotować dom na Święta Bożego Narodzenia, szukam choinki i robię dużo innych rzeczy. Zapominając o Tym, który jest w te Święta najważniejszy. Co roku mam postanowienie, że będzie inaczej, co roku chcę się więcej modlić, przybliżyć się do Pana Boga, ale z tyłu głowy mam myśl, że w sumie i tak będzie tak jak zawsze. A Jezus zadaje mi dziś pytanie, czy wierzysz, że mogę zmienić twoje myślenie? Czy wierzysz, że w tym roku w Adwencie i w Święta będziesz umiał się patrzeć na Mnie i skupić się na tym co jest najważniejsze? Jeżeli tak to: „według wiary waszej niech wam się stanie”.

I właśnie to zdanie zawsze daje mi pokój, bo wiem, że jedyne co muszę robić w swoim życiu to wierzyć. Wierzyć kochającemu i miłosiernemu Bogu.

Marcin, szczęśliwy mąż swojej żony Karolki 🙂

Komentarz do Ewangelii na środę, 04.12.2019

Mt 15, 29-37

Jezus przyszedł nad Jezioro Galilejskie. Wszedł na górę i tam siedział. i przyszły do Niego wielkie tłumy, mając z sobą chromych, ułomnych, niewidomych, niemych i wielu innych, i położyli ich u Jego stóp, a on ich uzdrowił. Tłumy zdumiewały się, widząc, że niemi mówią, ułomni są zdrowi, chromi chodzą, niewidomi widzą. i wielbiły Boga Izraela. Lecz Jezus przywołał swoich uczniów i rzekł: «Żal Mi tego tłumu! Już trzy dni trwają przy Mnie, a nie mają, co jeść. Nie chcę ich puścić zgłodniałych, żeby ktoś nie zasłabł w drodze». Na to rzekli Mu uczniowie: «Skąd tu na pustkowiu weźmiemy tyle chleba, żeby nakarmić tak wielki tłum?» Jezus zapytał ich: «ile macie chlebów?» Odpowiedzieli: «Siedem i parę rybek». A gdy polecił tłumowi usiąść na ziemi, wziął siedem chlebów i ryby i odmówiwszy dziękczynienie, połamał, dawał uczniom, uczniowie zaś tłumom. Jedli wszyscy do syta, a pozostałych ułomków zebrano jeszcze siedem pełnych koszów.

 Po przeczytaniu fragmentu Ewangelii po pierwsze budzi się we mnie wdzięczność za osoby, które przyprowadziły mnie do Boga i które cały czas na tej drodze wspierają m.in. za męża, rodziców, przyjaciół, spowiedników.

Po drugie Jezus uświadamia mi, że dla Niego mogę mieć puste ręce albo bardzo niewiele, a On może przemienić to w coś pięknego i nakarmić drugiego człowieka. Dla mnie tym ,,niewiele” jest np. uśmiech, miły SMS, podanie herbaty, liścik zostawiony na stole, serce zrobione z ketchupu na kanapce z serem…Proste sprawy, a mogą sprawić, że ktoś zostanie ,,nakarmiony” radością.

Marta, żona Michała, córka Szefa

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 02.12.2019

Mt 8, 5-11

Gdy Jezus wszedł do Kafarnaum, zwrócił się do Niego setnik i prosił Go, mówiąc: «Panie, sługa mój leży w domu sparaliżowany i bardzo cierpi». Rzekł mu Jezus: «Przyjdę i uzdrowię go». Lecz setnik odpowiedział: «Panie, nie jestem godzien, abyś wszedł pod dach mój, ale powiedz tylko słowo, a mój sługa odzyska zdrowie. Bo i ja, choć podlegam władzy, mam pod sobą żołnierzy. Mówię temu: „idź!” – a idzie; drugiemu: „Przyjdź!” – a przychodzi; a słudze: „zrób to!” – a robi». Gdy Jezus to usłyszał, zadziwił się i rzekł do tych, którzy szli za Nim: «Zaprawdę, powiadam wam: U nikogo w Izraelu nie znalazłem tak wielkiej wiary. Lecz powiadam wam: Wielu przyjdzie ze Wschodu i z Zachodu i zasiądą do stołu z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem w królestwie niebieskim».

Rozważając ten fragment Ewangelii porusza mnie to, że setnik pomimo tego, że czuł się niegodny, aby przyjąć Jezusa, był nadal gotów prosić Go o pomoc. Miał wielką wiarę. W moim życiu kiedy jest mi trudno,  wszystko nie idzie tak, jak bym tego pragnęła i czuje się niegodna, słaba…trudno mi jest wołać o pomoc do Jezusa. 

Zastanów się dzisiaj nad tym… czy kiedy czujesz się słaby, grzeszny, potrafisz wołać o pomoc do Niego?

Niech ten Adwent będzie dla nas czasem nadziei i radości. Przeżywajmy go z myślą, że dla Boga nie ma nic nie możliwego. Wystarczy tylko…jedno Jego słowo i nasza wiara w to, że On może wszystko.

Asia Gałązka

Komentarz do Ewangelii na piątek, 29.11.2019

Łk 21, 29-33

Jezus opowiedział swoim uczniom przypowieść:«Spójrzcie na figowiec i na wszystkie drzewa. Gdy widzicie, że wypuszczają pąki, sami poznajecie, że już blisko jest lato. Tak i wy, gdy ujrzycie te wszystkie wydarzenia, wiedzcie, iż blisko jest królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Nie przeminie to pokolenie, aż się wszystko stanie. Niebo i ziemia przeminą, ale moje słowa nie przeminą».

W wielu psalmach jest napisane, że cała Ziemia będzie radować się, kiedy przyjdzie Pan. Rzeki będą klaskać w dłonie, a góry wołać z radości. Czasem wyobrażam sobie, jak mogłoby to wyglądać. W jaki sposób raduje się drzewo? Wyobrażam sobie, że w jednym momencie uwielbiłoby Boga całym swoim pięknem – wiosennymi kwiatami, letnią zielenią, jesiennymi liśćmi… Dlatego czasem, kiedy widzę jakąś roślinę która zachowuje się „niestosownie” do pory roku, na przykład stokrotkę kwitnącą w grudniu (co przy obecnych anomaliach pogodowych już nawet nie dziwi), myślę sobie: „A gdyby tak… A może to już dzisiaj? Może to idzie Pan… i ziemia zaczyna śpiewać na Jego cześć?”

Czy Ty pamiętasz, że zostałeś stworzony/zostałaś stworzona dla zupełnie innej rzeczywistości niż życie doczesne? Czy radujesz się tą myślą? Czy czekasz na Niego?

Jezus mówi, że będziemy wiedzieli, że Królestwo Boże jest bliskie, kiedy ujrzymy „te wszystkie wydarzenia”. Jakie to wydarzenia? Aby się dowiedzieć, trzeba cofnąć się do wcześniejszych wersetów:

„Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza i jego nawałnicy. 26 Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną wstrząśnięte7. 27 Wtedy ujrzą Syna Człowieczego, nadchodzącego w obłoku8 z wielką mocą i chwałą. 28 A gdy się to dziać zacznie, nabierzcie ducha i podnieście głowy, ponieważ zbliża się wasze odkupienie».”

Zaraz, zaraz. Jaki znów szum morza, jakie zagrożenie dla Ziemi? Czy Bóg nie zawarł z ludźmi przymierza, że nigdy już nie spuści na Ziemię potopu? Nasz Bóg jest Bogiem, który dotrzymuje obietnic. Wydaje mi się natomiast dość prawdopodobnym, że nawałnicę, o której mowa w tym fragmencie, spuścimy sobie na głowy sami przez naszą chciwość i bezmyślne niszczenie świata, który Pan nam podarował. Czy z każdym rokiem nie wzmagają się niszczycielskie huragany, susze i powodzie? 

Czy dbam o świat, nad którym Pan ustanowił mnie zarządcą? Jedna osoba „nic nie może”, no wiadomo, wiadomo… Kropla w morzu. Ale mam nadzieję, że nie taka będzie moja odpowiedź, kiedy Pan zapyta mnie na koniec czasu: „Córko, co się stało ze światem, który Ci podarowałem?” Bardzo chciałabym móc odpowiedzieć „Tato, próbowałam…”. Niestety na dzień dzisiejszy ta odpowiedź brzmiałaby pewnie „Tato, miałam ważniejsze sprawy na głowie”.

Asia Balas

Zarządca świata 😉

Komentarz do Ewangelii na środę, 27.11.2019

Łk 21, 12-19

Ale zanim to wszystko się stanie, wystąpią przeciwko wam i będą was prześladować, wydając synagogom i wtrącając do więzień. Ze względu na moje imię poprowadzą was przed królów i namiestników. Będzie to dla was okazja do dawania świadectwa. Weźcie to sobie do serca, by nie przygotowywać wcześniej swojej obrony. Ja wam dam wymowę i mądrość, której nie będzie mógł się oprzeć ani przeciwstawić żaden wasz przeciwnik. Będą was wydawać nawet rodzice i bracia, krewni i przyjaciele. A niektórych z was zabiją. Będziecie znienawidzeni przez wszystkich z powodu mojego imienia. Ale nie zginie nawet włos z waszej głowy. Dzięki swej wytrwałości zyskacie wasze życie.

Pozwoliłem sobie wziąć pod rozwagę tekst z Pisma Św. z edycji św. Pawła (biblia paulińska). A to dlatego, że słowa z tysiąclatki: „Ale włos z głowy wam nie spadnie”, będące niezbyt chyba fortunnym tłumaczeniem, przekonać mnie, w sposób bezpośredni nie mogą. Przecież, w kontekście palonych czy męczonych chrześcijan, niejednokrotnie pozbawianych, przy tym, różnych części ciała,  ciężko powiedzieć, że włos z głowy im nie spadł. A już na pewno nie w przypadku św. Andrzeja Boboli. Co prawda rozumiem metaforę w tym zdaniu, niemniej tekst z wydania paulińskiego jest już jednoznaczny: „nie zginie nawet włos” i pozwala, w sposób sielski, oddawać się kontemplacji przyszłego życia, z bujną fryzurą na głowie.

Wracając do meritum, zadaję sobie pytanie: Jaki los przepowiada swoim naśladowcom Jezus? Otóż: „wystąpią przeciwko wam i będą was prześladować”. O zgrozo, Chrystus nic nie mówi, że w którymś momencie, pokoleniu, czy w odniesieniu do pojedynczego człowieka, taki fakt nie nastąpi. Słowa te dotyczą więc każdego z nas jak i całego Kościoła świętego, teraz i tu. Co najmniej będą nas prześladować. Dalej: „poprowadzą was przed królów i namiestników.” – czytaj „przed szefa” w Twojej firmie „Będzie to dla was okazja do dawania świadectwa.”.

Ile osób z nas dzieli życie pomiędzy różne aktywności (ja szczególnie miałem/ mam tą zdolność): Ja w kościele, aniołek, przepuszczę starszą Panią do komunii, i na całe gardło zaśpiewam: „nie damy pogrześć wiary”.

Ja w domu, wymagający szacunku, zapracowany, rodzic kanapowy, zmęczony robotą, no ale dwa razy dziennie obowiązkowy paciorek z dzieciakami.

Ja w pracy. A to już zupełnie inna bajka. Na chleb trzeba zarobić i tu wszystkie chwyty dozwolone.

Mogę jeszcze wymienić: ja w samochodzie i lepiej, żeby nikt z Was nie zajechał mi drogi, bo wtedy, nie usłyszy co prawda zza szyby swojego i do tego mojego samochodu, tego co mam do powiedzenia, ale może być pewny, że nie jest odmawiana nad nim modlitwa wstawiennicza.

Niezbyt piękne to świadectwo. Więcej, całościowo patrząc- katastrofa. Skoro to jestem ja jeden to na pewno z zaawansowaną schizofrenią i jednocześnie chorobą afektywną dwubiegunową. Resztę chorób świadomie w tym przypadku przemilczę.

Co mogę zrobić? Słuchać Taty, ciesząc się jego Słowem i błagać Go o pracę nade mną, bo sam guzik osiągam. Boże, Bądź przy mnie, abym dawał nieustannie świadectwo o Tobie! Mozolnie, z wytrwałością, co naprawdę nie przychodzi łatwo, przechodzę także bieżącą formację. Nie to, żeby to było rzeczywiście trudne, tylko ja jestem leń. Ale walczę! No i podstawa, dziękuję Ojcze, że z Tobą jestem we wspaniałej wspólnocie, z wizją na wspaniałomyślny wyrok: „Dzięki swej wytrwałości zyskacie wasze życie”.

No i już naprawdę na koniec. Bogu dziękuję za moją żonę. Bo gdyby ona nie odbierała maili, to mógłbym zapomnieć o bujnych włosach…

Z Bogiem

Wojtek

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 25.11.2019

Łk 21, 1-4

Gdy Jezus podniósł oczy, zobaczył, jak bogaci wrzucali swe ofiary do skarbony. Zobaczył też, jak pewna uboga wdowa wrzuciła tam dwa pieniążki, i rzekł: «Prawdziwie, powiadam wam: Ta uboga wdowa wrzuciła więcej niż wszyscy inni. Wszyscy bowiem wrzucali na ofiarę Bogu z tego, co im zbywało; ta zaś z niedostatku swego wrzuciła wszystko, co miała na utrzymanie».Ewangelia z dzisiejszego dnia przypomina mi o ile ważniejsza jest jakość od ilości. Kiedy przeżywałam Fundament rekolekcji ignacjańskich najważniejszą treścią z jaką wróciłam do domu było to, aby oddawać Bogu pierwociny – to, co najlepsze, a nie to, co mi zbywa.

Od ponad półtora roku jestem na urlopie macierzyńskim. Kiedy moja starsza córeczka ma drzemkę, jest to dla mnie najcenniejszy moment, cisza i chwila oddechu w ciągu dnia. Od jakiegoś czasu, dzięki świadectwu moich przyjaciółek, oddaję Panu Bogu kilkanaście minut z czasu Jej drzemki. To On zasługuje na spotkanie w tym wyjątkowym dla mnie momencie.

Czuję się kochana, kiedy mąż poświęca mi uwagę i czas, który mógłby wykorzystać na pracę. Chcę, aby moje Córeczki czuły się kochane, kiedy patrzę im w oczy, jestem w pełni zaangażowana w zabawę, a nie spędzam większość dnia obok nich wykonując domowe obowiązki.

Wzorem dzisiejszej Ewangelii zastanówmy się, co z tego, co sami uważamy za cenne, możemy ofiarować Bogu i najbliższym.

Anegdotka:

Kiedy miałam ok. 10 lat byłam z moją siostrą na Mszy Świętej. Młody i żartobliwy wikariusz zbierał kolektę. Wrzuciłam do koszyka 1 grosz, a moja siostra Marta nic. Ksiądz zażartował: a siostra nic nie wrzuci? Marta odpowiedziała: ale ona wrzuciła tylko 1 grosz! A ja na to: bo nic więcej nie mam… Nie wiem czy wyobrażacie sobie jakie było moje zdziwienie, kiedy w bodajże kolejną niedzielę usłyszałam czytaną z ust tego księdza Ewangelię o Wdowim Groszu! Byłam wtedy absolutnie przekonana, że ksiądz ułożył „kazanie” o mnie, serce waliło jak szalone. 😉

Dobrego dnia!

Aleksandra, od 3 lat żona Macieja, od 19 miesięcy mama Łucji, od 1,5 miesiąca mama Klary

Komentarz do Ewangelii na piątek, 22.11.2019

Łk 19, 41-44

Gdy Jezus był już blisko Jerozolimy, na widok miasta zapłakał nad nim i rzekł: «O gdybyś i ty poznało w ten dzień to, co służy pokojowi! Ale teraz zostało to zakryte przed twoimi oczami.Bo przyjdą na ciebie dni, gdy twoi nieprzyjaciele otoczą cię wałem, oblegną cię i ścisną zewsząd. Powalą na ziemię ciebie i twoje dzieci z tobą, a nie zostawią w tobie kamienia na kamieniu za to, żeś nie rozpoznało czasu twojego nawiedzenia».

Ewangelista kładzie nacisk na to, by starać się nie przeoczyć momentu nawiedzenia. Można zapytać: gdzie nawiedza mnie Bóg: w modlitwie, w drugiej osobie, na Eucharystii?

Bóg jest wszędzie… jest tu i teraz. Ojciec, Syn i Duch Święty nawiedza nas w „szamotaniu się” między lojalnością wobec firmy a moralnością, między rozwojem osobistym a dbaniem o ład domu i komfort bliskich, między moją wygodą a poświęceniem czasu dla potrzebującego. Jezus cały czas daje szansę, by dokonywać wyboru – utwierdzania utartych reakcji na odbiór zaistniałej rzeczywistości  lub wejścia w nową reakcję przez Jego pryzmat. 

Nie przegap czasu łaski! Jezus mówi: Ja Ci nie dam cięższego brzemienia niż jesteś w stanie dźwignąć.   

Wierzę w to, że teraz jest mój czas łaski, którego nie doceniłam, jak Jerozolima kiedyś. W domu nikt poza mężem i dziećmi, czasem sąsiadami, nie oceni mnie tak dotkliwie jak choćby ludzie obcy w życiu zawodowym. Chce pamiętać, że mimo wszystko głównym sędzia jestem sobie sama. Idąc za Św Janem Pawłem II – wymagaj od siebie!! A najlepszy Ojciec bedzie cię prowadził.

Panie modlę się o serce tak czułe i wrażliwe, które zapłacze nad zaniechaniem dobra, które pozwolisz dostrzec. Błagam Tato daj mi serce obleczone w ciało i miłosierdzie wobec bliźniego a nie skamieniały egoizm. 

Od blisko 6 lat Córka Boga i żona dzielnego męża, od 3 lat mama Jasi i Krysi 

Komentarz do Ewangelii na środę, 20.11.2019

Łk 19, 11-28

Jezus opowiedział przypowieść, ponieważ był blisko Jeruzalem, a oni myśleli, że królestwo Boże zaraz się zjawi. Mówił więc: «Pewien człowiek szlachetnego rodu udał się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską i wrócić. Przywołał więc dziesięciu sług swoich, dał im dziesięć min i rzekł do nich: „Obracajcie nimi, aż wrócę”. Ale jego współobywatele nienawidzili go i wysłali za nim poselstwo z oświadczeniem: „Nie chcemy, żeby ten królował nad nami”. Gdy po otrzymaniu godności królewskiej wrócił, kazał przywołać do siebie te sługi, którym dał pieniądze, aby się dowiedzieć, co każdy zyskał. Stawił się więc pierwszy i rzekł: „Panie, twoja mina przysporzyła dziesięć min”. Odpowiedział mu: „Dobrze, sługo dobry; ponieważ w drobnej rzeczy okazałeś się wierny, sprawuj władzę nad dziesięciu miastami”. Także drugi przyszedł i rzekł: „Panie, twoja mina przyniosła pięć min”. Temu też powiedział: „I ty miej władzę nad pięciu miastami”. Następny przyszedł i rzekł: „Panie, oto twoja mina, którą trzymałem zawiniętą w chustce. Lękałem się bowiem ciebie, bo jesteś człowiekiem surowym: bierzesz, czego nie położyłeś, i żniesz, czego nie posiałeś”. Odpowiedział mu: „Według słów twoich sądzę cię, zły sługo! Wiedziałeś, że jestem człowiekiem surowym: biorę, gdzie nie położyłem, i żnę, gdzie nie posiałem. Czemu więc nie dałeś moich pieniędzy do banku? A ja po powrocie byłbym je z zyskiem odebrał”. Do obecnych zaś rzekł: „Zabierzcie mu minę i dajcie temu, który ma dziesięć min”. Odpowiedzieli mu: „Panie, ma już dziesięć min”. „Powiadam wam: Każdemu, kto ma, będzie dodane; a temu, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach”». Po tych słowach szedł naprzód, zdążając do Jerozolimy.

Czytając ewangelię Łukasza i słowa Jezusa myślę że warto zwrócić uwagę na moment, w którym Jezus je wypowiada. Jest blisko Jeruzalem, gdzie za chwilę zostanie pojmany oraz skazany na śmierć krzyżową. Sądzę że Jezus mówiąc o „pewnym człowieku szlachetnego rodu” tak naprawdę myśli o sobie. Zapowiada uczniom swoją śmierć i zmartwychwstanie, mówiąc, że „udaje się do dalekiego kraju, aby uzyskać dla siebie godność królewską”, a następnie powrót przy końcu świata. Przez tę przypowieść Jezus przypomina nam, że każdy z nas dostał od Niego jakiś cenny dar i pokazuje dwie drogi, które możemy obrać.

Pierwsza, która polega na tym, że idziemy z tym co dał nam Pan Bóg, niesiemy ten dar innym, próbujemy się rozwijać, każdego dnia być lepszymi. Postawa ta prowadzi do pełni życia z Chrystusem i przymnożenia darów. Druga, która polega na zachowaniu daru dla siebie, a w konsekwencji śmierci duchowej.
Myślę, że dziś warto zadać sobie pytanie, co otrzymałem od Pan Boga? Jak tym darem mogę służyć innym, żeby się rozwijać, być bliżej Boga i żyć pełnią życia?

Marcin, mąż Karolki 😉

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 18.11.2019

Łk 18, 35-43

Kiedy Jezus przybliżał się do Jerycha, jakiś niewidomy siedział przy drodze i żebrał. Gdy usłyszał przeciągający tłum, wypytywał się, co to się dzieje. Powiedzieli mu, że Jezus z Nazaretu przechodzi. Wtedy zaczął wołać: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Ci, co szli na przedzie, nastawali na niego, żeby umilkł. Lecz on jeszcze głośniej wołał: «Jezusie, Synu Dawida, ulituj się nade mną!» Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie. A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?» On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». Jezus mu odrzekł: «Przejrzyj, twoja wiara cię uzdrowiła». Natychmiast przejrzał i szedł za Nim, wielbiąc Boga. Także cały lud, który to widział, oddał chwałę Bogu.

Kiedy czytam ten fragment poruszają mnie dwie postawy: determinacja niewidomego, aby spotkać się z Chrystusem oraz pytanie, zadane przez Jezusa o to, co ma dla niego uczynić.

Niewidomy prosił Jezusa o pomoc. W momencie gdy inni chcieli go zagłuszyć, on tym głośniej wołał Pana. Jego serce pragnęło się z Nim spotkać, porozmawiać. Widać, że bardzo zależało mu na tym by Jezus go uzdrowił. A ja? Jak zachowuję się wtedy, gdy zmagam się z grzechem, ciemnością, chorobami duszy? Próbuję sama się uleczyć, czy idę do najlepszego lekarza serc i dusz? Ile czasu potrzebuję aby przyznać się przed samą sobą, że nie jestem w stanie i nie chcę już dłużej borykać się z tymi problemami samotnie. Kiedy staję w prawdzie decydując się na spotkanie z tym, który jest prawdą, drogą i życiem? Tym, który może mnie uzdrowić. 

Jezus wiedział kim jest i czego potrzebuje niewidomy, a jednak zanim uczynił cud zapytał go o to, czego potrzebuje. Dlaczego od razu nie zaczął działać, tylko zapytał czego mu potrzeba? Myślę, że Jezus chciał dać niewidomemu szansę na to, by sam opowiedział o tym czego najbardziej pragnie jego serce. Tak samo jest w naszej codzienności. Jezus jest otwarty na dialog z nami. Chce nas lepiej poznać, dać nam możliwość wypowiedzenia się, budowania z Nim relacji. Pozostawia wybór i daje przestrzeń by samemu móc zdecydować które z pragnień są dla mnie w tym momencie najważniejsze, na których chciałabym się skupić i poprosić Go o pomoc.

Dziękuję Ci Jezu za to, że przychodzisz do mnie w pokoju, niczego mi nie narzucając. Mogę sama decydować o tym ile chcę Ci powiedzieć, do której relacji Cię zaprosić. Cieszę się, że mimo tego, że wiesz wszystko i tak interesuje Cię moje zdanie, moje emocje i moje pragnienia. Dziękuję, że mogę być w naszej relacji autentyczna i prawdziwa nie bojąc się wyrażać także tych trudnych emocji. Dziękuję, że mogę mówić Ci z serca co czuję także w momencie zdenerwowania, strachu lub smutku. Kocham Cię i wiem, że Ty mnie też.

Monika, dzielna niewiasta i żona Jakuba

Komentarz do Ewangelii na piątek, 15.11.2019

Łk 17, 26-37

Jezus powiedział do swoich uczniów:«Jak działo się za dni Noego, tak będzie również za dni Syna Człowieczego: jedli i pili, żenili się i za mąż wychodziły aż do dnia, kiedy Noe wszedł do arki; a przyszedł potop i wygubił wszystkich. Podobnie jak działo się za czasów Lota: jedli i pili, kupowali i sprzedawali, sadzili i budowali, lecz w dniu, kiedy Lot wyszedł z Sodomy, spadł z nieba „deszcz ognia i siarki” i wygubił wszystkich; tak samo będzie w dniu, kiedy Syn Człowieczy się objawi.W owym dniu, kto będzie na dachu, a jego rzeczy w mieszkaniu, niech nie schodzi, by je zabrać; a kto na polu, niech również nie wraca do siebie. Miejcie w pamięci żonę Lota. Kto będzie się starał zachować swoje życie, straci je; a kto je straci, zachowa je.Powiadam wam: Tej nocy dwóch będzie na jednym posłaniu: jeden będzie wzięty, a drugi zostawiony. Dwie będą razem mleć na żarnach: jedna będzie wzięta, a druga zostawiona».Pytali Go: «Gdzie, Panie?» On im odpowiedział: «Gdzie jest padlina, tam zgromadzą się i sępy».

Jemy, pijemy, kupujemy i sprzedajemy… Zabiegamy w naszej codzienności o wiele i o wiele rzeczy się martwimy.Ja nieraz łapie się na tym, że moim największym problemem, zmartwieniem w ciągu dnia była myśl: czy uda mi się gdzieś wyrobić; że ciasto wyszło z zakalcem;  że mają przyjść goście, a ja nie zdążę wszystkiego posprzątać albo, że znowu byłam zbyt nerwowa względem moich córeczek.Dzisiejsza Ewangelia po raz kolejny zadaje mi pytanie – czy to za czym dzisiaj tak bardzo biegałam i się martwiłam było faktycznie tak istotne w kontekście mojego zbawienia?A jeśli tak, to czy chce być jak żona Lota – odwracać się do tyłu, narzekać na to co nie wyszło, zamartwiać się?Czy jak Lot – który choć pamięta o tym co było, patrzy przed siebie, szuka rozwiązań, ufa Bogu i pyta się Jego, którędy ma iść dalej?

Ola, żona Michała i mama dwóch wspaniałych córeczek

Komentarz do Ewangelii na środę, 13.11.2019

Łk 17, 11-19

Zdarzyło się, że Jezus, zmierzając do Jeruzalem, przechodził przez pogranicze Samarii i Galilei. Gdy wchodzili do pewnej wsi, wyszło naprzeciw Niego dziesięciu trędowatych. Zatrzymali się z daleka i głośno zawołali: «Jezusie, Mistrzu, ulituj się nad nami!»Na ten widok rzekł do nich: «Idźcie, pokażcie się kapłanom!» A gdy szli, zostali oczyszczeni. Wtedy jeden z nich, widząc, że jest uzdrowiony, wrócił, chwaląc Boga donośnym głosem, padł na twarz u Jego nóg i dziękował Mu. A był to Samarytanin. Jezus zaś rzekł: «Czyż nie dziesięciu zostało oczyszczonych? Gdzie jest dziewięciu? Czy się nie znalazł nikt, kto by wrócił i oddał chwałę Bogu, tylko ten cudzoziemiec?» Do niego zaś rzekł: «Wstań, idź, twoja wiara cię uzdrowiła».

W dzisiejszej Ewangelii Jezus zaprasza mnie do zastanowienia się nad dwoma aspektami w moim życiu. Po pierwsze uderza we mnie obraz 10 trędowatych, których Jezus uzdrawia na ich wołanie. Są to ludzie wykluczeni społecznie, odrzuceni przez wszystkich, wygnani poza miasto. Ponadto jest wśród nich Samarytanin -cudzoziemiec, obcy nawet wśród trędowatych. Jezus ich wszystkich uzdrawia nie pytając o nic…ani o ich intencje, ani o ich pochodzenie. On nie ma względu na osoby. 

A jaka jest moja postawa wobec osób odrzuconych? Często widzę na ulicach osoby bezdomne, biedne i wykluczone z życia społecznego. I jakże często  zdarza mi się ich oceniać bez miłości, nie znając historii ich życia. Jak często pojawiają się w głowie myśli, że z pewnością zasłużyli na taki los. I właśnie dziś  w głowie rodzi się pytanie czy to jest postawa, której pragnąłby Jezus?

Po drugie wzrusza mnie postawa Samarytanina i jego wdzięczność wobec Boga. Tylko on powrócił do Jezusa, aby oddać Mu chwałę. Jako jedyny spośród trędowatych naprawdę docenił dar i łaskę, jaką otrzymał od Jezusa. Ta scena przypomina mi jak często sama zapominam dziękować Bogu za to, co mam. Wszystkie te małe, proste rzeczy, które mam codziennie wydają się być już rutyną. A przecież każdy dzień jest darem…mój mąż i jego miłość, moi przyjaciele, zdrowie, którym się cieszę, Eucharystia, w której mogę brać udział każdego dnia… To wszystko zostało mi dane a tak łatwo jest przestać być za to wdzięcznym .

Asia, żona Kacpra i szczęśliwa córka Boga

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 11.11.2019

Łk 17, 1-6
Jezus powiedział do swoich uczniów: «Niepodobna, żeby nie przyszły zgorszenia; lecz biada temu, przez którego przychodzą. Byłoby lepiej dla niego, gdyby kamień młyński zawieszono mu u szyi i wrzucono go w morze, niż żeby miał być powodem grzechu dla jednego z tych małych. Uważajcie na siebie! Jeśli brat twój zawini, upomnij go; i jeśli będzie żałował, przebacz mu. I jeśliby siedem razy na dzień zawinił przeciw tobie i siedem razy zwrócił się do ciebie, mówiąc: „Żałuję tego”, przebacz mu». Apostołowie prosili Pana: «Dodaj nam wiary». Pan rzekł: «Gdybyście mieli wiarę jak ziarnko gorczycy, powiedzielibyście tej morwie: „Wyrwij się z korzeniem i przesadź się w morze”, a byłaby wam posłuszna».


Panie wzmocnij naszą wiarę! Te słowa szczególnie mocno do mnie trafiają w ostatnim czasie. Kiedy wydaje mi się, że moje modlitwy, starania, ofiarowane zmęczenie są niewystarczające, mało znaczą. A Pan Bóg mi obiecuje, że jest z nami nawet jeśli mamy wiarę tak małą, nikłą jak ewangeliczne ziarenko gorczycy i że będzie działał w naszym życiu jeśli będziemy trwali w Nim. Będzie pomagał nam w naszych relacjach z innymi ludźmi, będzie nam pomagał przebaczać. 
Kolejnym aspektem tej Ewangelii jest zgorszenie. Nie wolno nam być powodem zgorszenia innych. Pan Jezus nakłada na nas przez to ogromną odpowiedzialność. Szczególnie jest ona ważna w kontekście naszych dzieci. Bo to my pokazujemy im świat, Pana Boga. To my je kształtujemy, a one chłoną nasze zachowania i potrafią je potem naśladować. 
Pan Jezus chce byśmy swoją postawą świadczyli o Nim. Byśmy byli ufni w Jego moc, Jego działanie w naszym życiu. 
Powierz Panu swoją drogę i zaufaj Mu: On Sam będzie działał. (Ps 37, 5-6)


Agnieszka żona Piotra i mama Weroniki

Komentarz do Ewangelii na piątek, 08.11.2019

Łk 16, 1-8

Powiedział też do uczniów: «Pewien bogaty człowiek miał rządcę, którego oskarżono przed nim, że trwoni jego majątek. Przywołał go do siebie i rzekł mu: „Cóż to słyszę o tobie? Zdaj sprawę z twego zarządu, bo już nie będziesz mógł być rządcą”. Na to rządca rzekł sam do siebie: Co ja pocznę, skoro mój pan pozbawia mię zarządu? Kopać nie mogę, żebrać się wstydzę. Wiem, co uczynię, żeby mię ludzie przyjęli do swoich domów, gdy będę usunięty z zarządu. Przywołał więc do siebie każdego z dłużników swego pana i zapytał pierwszego: „Ile jesteś winien mojemu panu?” Ten odpowiedział: „Sto beczek oliwy”. On mu rzekł: „Weź swoje zobowiązanie, siadaj prędko i napisz: pięćdziesiąt”. Następnie pytał drugiego: „A ty ile jesteś winien?” Ten odrzekł: „Sto korcy pszenicy”. Mówi mu: „Weź swoje zobowiązanie i napisz: osiemdziesiąt”. Pan pochwalił nieuczciwego rządcę, że roztropnie postąpił. Bo synowie tego świata roztropniejsi są w stosunkach z ludźmi podobnymi sobie niż synowie światłości. 

W tym Słowie zastanawia mnie, za co tak naprawdę pan pochwalił rządcę? Nie za jego nieuczciwość, ale za to, że roztropnie postąpił… Postawa rządcy w tym fragmencie to postawa człowieka, który po pierwsze: trzeźwo ocenia sytuację, w której się znalazł; i po drugie: podejmuje konkretne działanie, aby zatroszczyć się o swoją przyszłość. 

Przyszłość człowieka wierzącego to Niebo. Zatem mogę dziś postawić sobie pytanie, ile jest we mnie pasji, by zabiegać o relację z Bogiem w mojej codzienności? Bo może „synowie tego świata” wykazują więcej determinacji w dążeniu do swoich ziemskich celów, chociażby awansu w pracy czy realizacji swoich marzeń, niż ja, córka Boga, wykazuję rozsądku w zatroszczeniu się np. o nieustanne trwanie w łasce uświęcającej i nie zwlekanie ze spowiedzią, gdy jej potrzebuję. Ile czasu niektórzy potrafią poświęcać swojemu hobby, a ile ja, do której Bóg chce mówić, znajduję na karmienie się Słowem Bożym? Ile jest we mnie pomysłowości i hojności w czynieniu dobra? A przecież walczę o skarb nieporównywalnie większy, niż wszystko, co mogę zdobyć na ziemi. Stawką jest życie wieczne w Bogu.

Agnieszka, żona Karola od 7 lat, mama 5-letniej Emilki, 3-letniego Szymka i Rafałka, który niedługo powita ten świat

Komentarz do Ewangelii na środę, 06.11.2019

Łk 14, 25-33

Wielkie tłumy szły z Jezusem. On odwrócił się i rzekł do nich: «Jeśli ktoś przychodzi do Mnie, a nie ma w nienawiści swego ojca i matki, żony i dzieci, braci i sióstr, nadto i siebie samego, nie może być moim uczniem. Kto nie dźwiga swego krzyża, a idzie za Mną, ten nie może być moim uczniem.Bo któż z was, chcąc zbudować wieżę, nie usiądzie wpierw i nie oblicza wydatków, czy ma na wykończenie? Inaczej, gdyby położył fundament, a nie zdołałby wykończyć, wszyscy, patrząc na to, zaczęliby drwić z niego: „Ten człowiek zaczął budować, a nie zdołał wykończyć”.Albo jaki król, mając wyruszyć, aby stoczyć bitwę z drugim królem, nie usiądzie wpierw i nie rozważy, czy w dziesięć tysięcy ludzi może stawić czoło temu, który z dwudziestu tysiącami nadciąga przeciw niemu? Jeśli nie, wyprawia poselstwo, gdy tamten jest jeszcze daleko, i prosi o warunki pokoju.Tak więc nikt z was, jeśli nie wyrzeka się wszystkiego, co posiada, nie może być moim uczniem».

W dzisiejszym czytaniu Jezus mówi nam o tym, co robić, aby być Jego uczniem. I jest w tym bardzo radykalny. Zaprzyj się najbliższych i samego siebie, weź swój krzyż, wyrzeknij się wszystkiego, co posiadasz i tego kim jesteś… Nie są to łatwe słowa, ale przekaz z nich płynący jest dosyć czytelny – mam postawić Pana na pierwszym miejscu, dać się poprowadzić przez życie drogą, którą mi przygotował, niosąc za Jezusem swój krzyż. Rozumiem, że bez tego nie ma możliwości, aby być uczniem Pana.

Znając różne interpretacje czy komentarze dotyczące tego fragmentu, nie jestem jednak pewien jak rozumieć dwie wtrącone przez Jezusa przypowieści: jedna o człowieku budującym wieżę i druga o królu szykującym się do bitwy. Dzisiaj patrzę na te dwie historie i to co widzę to dwóch ludzi stojących przed trudnymi i pewnie ważnymi decyzjami w ich życiu. Te przypowieści odczytuję  jako zaproszenie do refleksji i zastanowienia się na ile moja odpowiedź na zaproszenie Jezusa do tego, aby iść za Nim, aby być Jego uczniem (znając wymagania, o których Jezus mówi) była związana z decyzją o zmianie mojego życia, o tym, aby teraz On był najważniejszy. A może jestem w tym „wielkim tłumie” przedstawionym przez św. Łukasza niejako z rozpędu? Czy naprawdę jestem gotowy iść z Jezusem, nieść swój krzyż i oddać mu wszystko?

 Michał, mąż Madzi, tata Asi i Krzysia

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek, 04.11.2019

Łk 14, 12-14

Do tego zaś, który Go zaprosił, rzekł: «Gdy wydajesz obiad albo wieczerzę, nie zapraszaj swoich przyjaciół ani braci, ani krewnych, ani zamożnych sąsiadów, aby cię i oni nawzajem nie zaprosili, i miałbyś odpłatę. Lecz kiedy urządzasz przyjęcie, zaproś ubogich, ułomnych, chromych i niewidomych. A będziesz szczęśliwy, ponieważ nie mają czym tobie się odwdzięczyć; odpłatę bowiem otrzymasz przy zmartwychwstaniu sprawiedliwych».

Któż z nas nie lubi spotykać się z przyjaciółmi, krewnymi, ludźmi, których darzymy sympatią? Gdy zapraszamy ich do siebie, dobrze, żeby przynieśli coś na wspólny stół, powiedzieli jakieś dobre słowo, pochwalili nasze zdolności kulinarne czy wystrój mieszkania, a za jakiś czas odwdzięczyli się podobnym zaproszeniem. I chociaż wszystkim jest miło, Jezus mówi, że nie daje to prawdziwego szczęścia, gdyż nie ma w nas bezinteresowności.

Jakże często oczekujemy wdzięczności za czynione dobro. Gdy nie otrzymujemy wyrazów wdzięczności, czujemy się urażeni, jakby pozbawiono nas czegoś, co nam się słusznie należało. Jezus uczy nas tego, że prawdziwe szczęście jest owocem miłości bezwarunkowej, która często pozostaje bez jakiejkolwiek odpowiedzi.

Bóg sam dał nam przykład bezinteresownej miłości, gdy wydał za nas swego Jedynego Syna, nie oczekując nic w zamian. Bóg daje nam absolutnie wszystko, absolutnie za nic. I jest w tym absolutnie szczęśliwy.

K.K.

Komentarz do Ewangelii na piątek 01.11.19 

Uroczystość Wszystkich Świętych

Mt 5, 1-12a

Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich tymi słowami:„Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie. Błogosławieni jesteście, gdy ludzie wam urągają i prześladują was, i gdy mówią kłamliwie wszystko złe na was z mego powodu. Cieszcie się i radujcie, albowiem wielka jest wasza nagroda w niebie”.

Błogosławić oznacza życzyć komuś dobrze. Kiedy jestem smutna, kiedy mnie bliscy odrzucają, gdy dzieje mi się krzywda, ale też kiedy walczę w imię dobra, Pan Bóg mi dobrze życzy. Wspiera mnie, podtrzymuje i daje wszystko czego potrzebuję. Dziś szczególny dzień – Wszystkich Świętych. Dziś całe Niebo mi dobrze życzy, błogosławi w każdej potrzebie! Co za dzień! Co za radość! Co za dar!

Ania

Komentarz do Ewangelii na środę 30.10.19 

Łk 13, 22-30

Jezus przemierzał miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: «Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?»

On rzekł do nich: «Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają. Skoro Pan domu wstanie i drzwi zamknie, wówczas, stojąc na dworze, zaczniecie kołatać do drzwi i wołać: „Panie, otwórz nam!”, lecz On wam odpowie: „Nie wiem, skąd jesteście”. Wtedy zaczniecie mówić: „Przecież jadaliśmy i piliśmy z Tobą, i na ulicach naszych nauczałeś”. Lecz On rzecze: „Powiadam wam, nie wiem, skąd jesteście. Odstąpcie ode Mnie wszyscy, którzy dopuszczacie się niesprawiedliwości!” Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów, gdy ujrzycie Abrahama, Izaaka i Jakuba, i wszystkich proroków w królestwie Bożym, a siebie samych precz wyrzuconych. Przyjdą ze wschodu i zachodu, z północy i południa i siądą za stołem w królestwie Bożym. Tak oto są ostatni, którzy będą pierwszymi, i są pierwsi, którzy będą ostatnimi».

Jak żyć, by dostać się do nieba? To pytanie zadają sobie nie tylko współcześni chrześcijanie, ale jak się okazuje, również Ci, którzy mieli okazję słuchać samego Jezusa. I dobrze, że pytanie o to czy tylko nieliczni zostaną zbawieni zostało Jemu zadane.

„Odstąpcie ode Mnie wszyscy dopuszczający się niesprawiedliwości”. Jezus zachęca mnie, bym codziennie badała swoje serce. Bym zastanawiała się, jak wyglądał mój dzień. Czy dopuszczałam się w nim jakiejkolwiek niesprawiedliwości wobec Boga, bliźniego czy wobec siebie samej. 

Czasem staję w obliczu swojej bezsilności, bezradności. W niektórych sytuacjach czuję, jakbym przeciskała się przez ciasne drzwi. Decyzja o pracy w domu a nie na etacie, o rodzeniu siłami natury w domu a nie w szpitalu poprzez cięcie cesarskie. Praca nad swoimi wadami i walka z grzechem a nie chełpienie się swoimi zasługami i spoczęcie na laurach. Ciągle i od nowa…Może łatwiej byłoby nie iść pod prąd a na łatwiznę? Ominąć te niewygodne ciasne drzwi i skorzystać z tych, które się otwierają same, by z łatwością przez nie przejść.  Bez zastanawiania się dokąd prowadzą. Nie wyobrażam sobie życia bez Jezusa. Poznawszy Go, nie mogę i nie chcę żyć tak, jakbym Go nie znała, bo to byłoby ze stratą dla mnie, bo „Dla mnie (…) żyć- to Chrystus, a umrzeć- to zysk ” (Flp 1, 21)

Patrycja, córka Króla, żona Michała, Mama czterech synów🙂

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 28.10.19 

Wspomnienie św. Apostołów Szymona i Judy Tadeusza
Łk 6, 12-19

W tym czasie Jezus wyszedł na górę, aby się modlić, i całą noc spędził na modlitwie do Boga.Z nastaniem dnia przywołał swoich uczniów i wybrał spośród nich dwunastu, których też nazwał apostołami: Szymona, którego nazwał Piotrem; i brata jego, Andrzeja; Jakuba i Jana; Filipa i Bartłomieja; Mateusza i Tomasza; Jakuba, syna Alfeusza, i Szymona z przydomkiem Gorliwy; Judę, syna Jakuba, i Judasza Iskariotę, który stał się zdrajcą.

Zeszedł z nimi na dół i zatrzymał się na równinie. Był tam duży poczet Jego uczniów i wielkie mnóstwo ludu z całej Judei i z Jerozolimy oraz z wybrzeża Tyru i Sydonu; przyszli oni, aby Go słuchać i znaleźć uzdrowienie ze swych chorób. Także i ci, których dręczyły duchy nieczyste, doznawali uzdrowienia. A cały tłum starał się Go dotknąć, ponieważ moc wychodziła od Niego i uzdrawiała wszystkich.

Przygotowując się do ważnego tematu/inicjatywy, które  chcielibyśmy rozpocząć, siadamy z mężem przy stole i szukajmy rozwiązania, analizujemy co jest możliwe, jakie są plusy i minusy…… co będzie dla nas najlepszym wyjściem. Mając jakiś pomysł, idziemy do Ojca prosząc o błogosławieństwo lub radę. 

A Jezus zaczął zupełnie inaczej….zanim cokolwiek zaplanował, najpierw wszedł na górę… po co? Myślę, że wszedł do Domu Ojca, usiadł z Nim i rozmawiali. Może  pytał, słuchał…ale właśnie tam było najważniejsze ustalenie. W miarę jak Jezus schodził w dół, najpierw do uczniów, potem jeszcze niżej do tłumu, ustalenia przemieniały się w działanie.

Stając do modlitwy chcę pamiętać, że wchodzę do Domu Ojca, że staję się, jak mówi Św. Paweł, domownikiem Boga. A schodząc w dół, Bóg, domownik mojego serca, staje się mocą mojego działania. W tej kolejności!

Agnieszka, szczęśliwa żona, mama, córka…. domownik Boga

Komentarz do Ewangelii na piątek 25.10.19 

Łk 12, 54-59

Jezus mówił do tłumów: «Gdy ujrzycie chmurę podnoszącą się na zachodzie, zaraz mówicie: „Deszcz idzie”. I tak się dzieje. A gdy wiatr wieje z południa, powiadacie:„Będzie upał”. I bywa. Obłudnicy, umiecie rozpoznawać wygląd ziemi i nieba, a jakże chwili obecnej nie rozpoznajecie? I dlaczego sami z siebie nie rozróżniacie tego, co jest słuszne? Gdy idziesz do sprawującego władzę ze swym przeciwnikiem, staraj się w drodze dojść z nim do zgody, by cię nie zaciągnął do sędziego; a sędzia przekazałby cię dozorcy, dozorca zaś wtrąciłby cię do więzienia. Powiadam ci, nie wyjdziesz stamtąd, aż zwrócisz ostatni pieniążek

Kiedyś ludzie patrzyli w niebo, żeby uzyskać bardzo konkretną informację -jaka będzie dziś pogoda, jak trzeba się przed tą pogodą zabezpieczyć. Dzisiaj każdy ma już pewnie do tego aplikację w smartfonie, w której można sprawdzić nie tylko obecne warunki pogodowe, ale też prognozę na nadchodzące dni, dla dowolnego miejsca na świecie. Dzięki temu możemy odpowiednio się przygotować, na przykład spakować parasol na weekendowy wypad. Bardzo przezornie. Ale dlaczego zawsze jesteśmy myślami jakby gdzieś indziej, zawsze o dwa kroki do przodu? 

W dzisiejszej Ewangelii Jezus poucza nas, że rozpoznawanie chwili obecnej, rozeznawanie tego, co jest słuszne, co należy uczynić, jest równie łatwe jak rozpoznawanie nadchodzącej pogody po wyglądzie nieba. Nawet mój 2-letni synek wie, że jeśli na niebie widać ciemne chmury, to będzie padał deszcz. Czy ja wiem, popełniając jakiś czyn, że jego owoce będą złe? Czy zastanawiam się nad konsekwencjami? A może nie chcę ich dostrzec, i zamiast chwili obecnej przyglądam się jakiemuś wielkiemu dobru, które będę czynił jutro, za miesiąc, kiedy będę miał więcej czasu, więcej pieniędzy? 

Rozpoznawajmy chwilę obecną, bo to jest moment naszego działania, moment, w którym zaciągamy serce ciemnymi chmurami lub odbijamy w nim czyste niebo.

Asia Balas

Komentarz do Ewangelii na środę 23.10.19 

Wspomnienie św. Jana Kapistran, prezbitera

Łk 12, 39-48

Jezus powiedział do swoich uczniów:

«To rozumiejcie, że gdyby gospodarz wiedział, o której godzinie przyjść ma złodziej, nie pozwoliłby włamać się do swego domu. Wy też bądźcie gotowi, gdyż o godzinie, której się nie domyślacie, Syn Człowieczy przyjdzie».Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?» Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby rozdawał jej żywność we właściwej porze? Szczęśliwy ten sługa, którego pan, powróciwszy, zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w sercu: Mój pan się ociąga z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; surowo go ukarze i wyznaczy mu miejsce z niewiernymi. Ów sługa, który poznał wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie poznał jego woli, a uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele powierzono, tym więcej od niego żądać będą».

Za każdym razem fragment ten budzi we mnie niepokój, a trzy ostatnie zdania wręcz sprzeciw. Znam siebie i wiem, że jeżeli nawalam to po całości – czy nie łatwiej byłoby poznać Boga tylko trochę i dostać „małą chłostę”? Przecież On może przyjść w każdej chwili: gdy nie mam z nim relacji, po kłótni z żoną, gdy przegrywam z własnymi słabościami. W pierwszym czytaniu św. Paweł poucza nas, byśmy z własnej woli oddali się w niewolę posłuszeństwa. Ciągle muszę sobie przypominać, że wolność to przede wszystkim odpowiedzialność. Odpowiedzialność za to co mi dano i powierzono – za siebie i za moją rodzinę. I choć czasem tego nie chcę, muszę tę wolność ograniczać – bo przecież zostałem powołany do otrzymania wielkiej nagrody a nie małej kary.

Damian mąż i ojciec

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 21.10.19 

Wspomnienie bł. Jakuba Strzemię Biskupa

Łk 12, 13-21 „Ktoś z tłumu rzekł do Jezusa: „Nauczycielu, powiedz mojemu bratu, żeby się podzielił ze mną spadkiem”. Lecz On mu odpowiedział: „Człowieku, któż mię ustanowił sędzią albo rozjemcą nad wami?” Powiedział też do nich: „Uważajcie i strzeżcie się wszelkiej chciwości, bo nawet gdy ktoś opływa we wszystko, życie jego nie jest zależne od jego mienia”. I opowiedział im przypowieść: „Pewnemu zamożnemu człowiekowi dobrze obrodziło pole. I rozważał sam w sobie: „Co tu począć? Nie mam gdzie pomieścić moich zbiorów”. I rzekł: „Tak zrobię: zburzę moje spichlerze, a pobuduję większe i tam zgromadzę całe zboże i moje dobra. I powiem sobie: Masz wielkie zasoby dóbr na długie lata złożone; odpoczywaj, jedz, pij i używaj”. Lecz Bóg rzekł do niego: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” Tak dzieje się z każdym, kto skarby gromadzi dla siebie, a nie jest bogaty przed Bogiem”.

Ktoś z tłumu, kto słuchał Jezusa, poczuł w swym sercu, że Jezus to Ten, który może mu pomóc, zobaczył w Nim nadzieję – oddaje więc Jezusowi coś, co teraz zdominowało Jego życie, jakieś ogromne poczucie krzywdy: brat nie podzielił się z nim majątkiem. Mam podobnie, gdy słucham Jezusa i widzę Go na krzyżu, otwieram się przed Nim – Jezu czemu brakuje nam pieniędzy, czemu ktoś bliski bardzo cierpi, czemu jestem taka a nie inna – spraw aby było inaczej! 

Dziś Jezus właśnie do tego mnie zaprasza, chce mnie wysłuchać i dzielić moją krzywdę i mój ból. Jednocześnie mówi mi – Ja nie naprawię twojej krzywdy, „nie jestem rozjemcą nad wami”, Ja będę współcierpiał z tobą, towarzyszył i pomagał ci. Nie gniewaj się na Mnie jeśli cierpisz i to nie mija…choć wołasz, abym coś zrobił. Razem możemy naprawiać rzeczywistość, ale nie odchodź ode Mnie jeśli cud się nie wydarzy…

Marta żona Damiana od 5 lat, mama 2,5 letniego Stefka

Komentarz do Ewangelii na piątek 18.10.19 

Wspomnienie św. Łukasza Ewangelisty

Łk 10,1-9 Jezus wyznaczył jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo.
Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście z sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: «Pokój temu domowi!» Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swoją zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: «Przybliżyło się do was królestwo Boże»”.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus wysyła uczniów tam, gdzie On sam zamierzał przyjść, aby nieśli Pokój, Dobro. Jezus także kieruje prośbę do uczniów, by modlili się, by Pan „wyprawił robotników na swoje żniwo”.
Zaczęłam przyglądać się mojej codzienności, gdzie ja jestem, z kim przebywam? Co dzieje się we mnie, w moim sercu? Czy tam gdzie jestem niosę Pokój Boży? Mojemu mężowi, córeczce, napotkanym ludziom czy w kolejce w sklepie, na placu zabaw, w pracy, w rodzinie… tam gdzie się znajduje? I dostrzegłam, że każda chwila jest walką o Dobro. Co wybiorę dziś, jutro, w tych zwykłych codziennych chwilach, co  będę niosła sobą, swoim zachowaniem, gestami?
W Słowie tym odczytuje zaproszenie Jezusa bym trwała w Bogu, dbała o relację z Nim, bo tylko On może przepełniać moje serce prawdziwym Pokojem, który będę mogła nieść innym. Bo to On daje mi siłę, bym mogła zwyciężać w codziennych walkach o dobro i większe dobro. Odczytuję zaproszenie, bym była uważna i niosła innym Boga poprzez proste gesty, zachowania, słowa, modlitwę, poprzez moje zwykłe (niezwykłe w Panu) codzienne życie.

Córka Boga – Marlena, żona Grzegorza i mama Anastazji


Komentarz do Ewangelii na środę 16.10.19 

Łk 11,42-46 Jezus powiedział:«Biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiej jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie pomijać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą».

Wtedy odezwał się do Niego jeden z uczonych w Prawie: «Nauczycielu, słowami tymi także nam ubliżasz». On odparł: «I wam, uczonym w Prawie, biada! Bo nakładacie na ludzi ciężary nie do uniesienia, a sami nawet jednym palcem ciężarów tych nie dotykacie»..”

W pierwszym Liście do Koryntian św. Paweł pisze, że gdyby posiadał wszystko, a nie miał MIŁOŚCI, to byłby niczym. W dzisiejszej Ewangelii Jezus w bardzo dosadny sposób zwraca mi na to uwagę, że gdy w moim małżeństwie, w rodzinie, w codzienności, w tym co robię zabraknie miłości, to skupię się tylko na prawie, na wymaganiu od innych, na tym co mi się należy.

W dniu dzisiejszym chcę patrzeć na ludzi, zwłaszcza tych mi najbliższych sercem pełnym miłości. Niech ona wyprzedza moje myśli, słowa, czyny i inspiruje do stawania się na podobieństwo Chrystusa. 

Magda, szczęśliwa żona Pawła i mama Ignasia


Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 14.10.19 

Wspomnienie św. Małgorzaty Marii Alacoque

Łk 11,29-32 Gdy tłumy się gromadziły, Jezus zaczął mówić: «To plemię jest plemieniem przewrotnym. Żąda znaku, ale żaden znak nie będzie mu dany, prócz znaku Jonasza. Jak bowiem Jonasz stał się znakiem dla mieszkańców Niniwy, tak będzie Syn Człowieczy dla tego plemienia. Królowa z południa powstanie na sądzie przeciw ludziom tego plemienia i potępi ich; ponieważ ona z krańców ziemi przybyła słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon. Ludzie z Niniwy powstaną na sądzie przeciw temu plemieniu i potępią je; ponieważ oni dzięki nawoływaniu Jonasza się nawrócili, a oto tu jest coś więcej niż Jonasz».”

„Królowa z Południa (…) przybyła z krańców ziemi słuchać mądrości Salomona, a oto tu jest coś więcej niż Salomon.” Nasza 4-letnia córka, kiedy chce powiedzieć mi coś ważnego woła: mamo stop, słuchaj mnie! Domaga się wtedy całkowitej, bezwzględnej uwagi i wyłączności, wyciszenia z mojej strony, pozostawienia wszelkich spraw, by poświęcić czas na wysłuchanie jej…, potrzebuje czasu.

A Jezus…też potrzebuje czasu, by mi coś powiedzieć, też chce być wysłuchany, zrozumiany, też chce mi coś ważnego przekazać… Jaka szkoda, że często nie słyszę Jego: stop, posłuchaj mnie!! A przecież mówi…i to często przez rzeczy, które  wydają nam się mniej ważne lub nieważne…

Patronka dzisiejszego dnia, św. Małgorzata Alacoque – zasłuchana w Serce Jezusa i to Serce objawiająca światu, mówiła: „Wielkie łaski związane są często z tym, co wydaje się nam mniej ważne.” 
Może warto posłuchać Pana w tym, co wydaje nam się mniej ważne..?

Wiola, szczęśliwa żona Pawła i mama trójki Maluchów

Komentarz do Ewangelii na piątek 11.10.19 

Wspomnienie św. Jana XXIII (papieża)

Łk 11,15-26 Gdy Jezus wyrzucał złego ducha, niektórzy z tłumu rzekli: «Mocą Belzebuba, władcy złych duchów, wyrzuca złe duchy». Inni zaś, chcąc Go wystawić na próbę, domagali się od Niego znaku z nieba. On jednak, znając ich myśli, rzekł do nich: «Każde królestwo wewnętrznie skłócone pustoszeje i dom na dom się wali. Jeśli więc i Szatan z sobą jest skłócony, jakże się ostoi jego królestwo? Mówicie bowiem, że Ja przez Belzebuba wyrzucam złe duchy. Lecz jeśli Ja mocą Belzebuba wyrzucam złe duchy, to czyją mocą wyrzucają je wasi synowie? Dlatego oni będą waszymi sędziami. A jeśli Ja palcem Bożym wyrzucam złe duchy, to istotnie przyszło już do was królestwo Boże. Gdy mocarz uzbrojony strzeże swego dworu, bezpieczne jest jego mienie. Lecz gdy mocniejszy od niego nadejdzie i pokona go, to zabierze całą broń jego, na której polegał, i rozda jego łupy. Kto nie jest ze Mną, jest przeciwko Mnie; a kto nie zbiera ze Mną, ten rozprasza. Gdy duch nieczysty opuści człowieka, błąka się po miejscach bezwodnych, szukając spoczynku. A gdy go nie znajduje, mówi: „Wrócę do swego domu, skąd wyszedłem”. Przychodzi i zastaje go wymiecionym i przyozdobionym. Wtedy idzie i bierze siedmiu innych duchów, złośliwszych niż on sam; wchodzą i mieszkają tam. I stan późniejszy owego człowieka staje się gorszy niż poprzedni»..”

Codziennie doświadczam różnych rzeczy i spotykam wiele osób. Każde wydarzenie wywołuje we mnie jakąś reakcję. Jedna rzecz mnie złości, inna rozwesela, a jeszcze inna wywołuje smutek albo obawę. W związku z tempem mojego życia, ilość wewnętrznych reakcji można porównać do tłumu, który w dzisiejszej Ewangelii otacza Jezusa. Pomyślałem, że jest to dobry obraz mojej duszy, bo przecież często jest tak, że nie dostrzegam dobra, które mam od Boga i cudów, które On dla mnie czyni. Bywa tak, że podważam Jego dobrą wolę, albo opuszczam Boże drogi chwilę po otrzymaniu jakiegoś „prezentu”. Widzę w tym przestrzeń do mojego nawrócenia, abym stawał się bardziej ufnym w Boży plan dla mnie i bardziej stałym w decyzji pójścia za Nim. Przecież to jedyny sposób aby mieć głęboki pokój i być całkowicie bezpiecznym przy naszym Ojcu.

Paweł

Komentarz do Ewangelii na środę 09.10.19 
bł.Wincentego Kadłubka

Łk 11,1-4 Gdy Jezus przebywał w jakimś miejscu na modlitwie i skończył ją, rzekł jeden z uczniów do Niego: «Panie, naucz nas się modlić, jak i Jan nauczył swoich uczniów». A On rzekł do nich: «Kiedy się modlicie, mówcie: Ojcze, niech się święci Twoje imię; niech przyjdzie Twoje królestwo! Naszego chleba powszedniego dawaj nam na każdy dzień i przebacz nam nasze grzechy, bo i my przebaczamy każdemu, kto nam zawini; i nie dopuść, byśmy ulegli pokusie».”

Panie, jak mam się modlić?
W tej łukaszowej mini-wersji „Ojcze nasz” Jezus stawia na konkret. Modlitwa ma być prosta, szczera i „na temat”, bez powtarzania wielu pięknych słów. Jezus chce, by była spotkaniem z Bogiem Żywym, który codziennie, w moich wszystkich sprawach chce dać mi siebie poznawać, takiego jakim On jest, chce mi objawiać swoje Święte Imię.
Ale czy w mojej codzienności – w małżeństwie, w rodzicielstwie, w pracy, w relacjach z rodziną, z ludźmi których spotykam, Królestwo Boże – poznanie Boga i Jego panowanie jest tym, czego najbardziej dla nich i dla siebie pragnę i o to się modlę? Czy może prośba o zapewnienie „chleba powszedniego” i ciągłe wyliczanie spraw i problemów wskakuje mi na to pierwsze miejsce…?
Dobrze że Jezus uczy nas modlitwy, która porządkuje tę kolejność i, choć Bogu ona niczego nie dodaje, dla nas jest niezbędna, bo pomaga codziennie podtrzymywać nam relację z Nim, mając oczy zwrócone ku temu, co najważniejsze. Korzystajmy z tego daru, jaki dał nam sam Jezus!

Madzia, żona Michała, mama 4,5 letniego Krzysia i 2,5 letniej Asi

Komentarz do Ewangelii na poniedziałek 07.10.19 

Najświętszej Maryi Panny Różańcowej

Łk 1, 26-28 „Bóg posłał anioła Gabriela do miasta w Galilei, zwanego Nazaret, do Dziewicy poślubionej mężowi, imieniem Józef, z rodu Dawida; a Dziewicy było na imię Maryja. Anioł wszedł do Niej i rzekł: „Bądź pozdrowiona, pełna łaski, Pan z Tobą, błogosławiona jesteś między niewiastami”. Ona zmieszała się na te słowa i rozważała, co miałoby znaczyć to pozdrowienie.
Lecz anioł rzekł do Niej: „Nie bój się, Maryjo, znalazłaś bowiem łaskę u Boga. Oto poczniesz i porodzisz Syna, któremu nadasz imię Jezus. Będzie On wielki i będzie nazwany Synem Najwyższego, a Pan Bóg da Mu tron Jego praojca, Dawida. Będzie panował nad domem Jakuba na wieki, a Jego panowaniu nie będzie końca”. Na to Maryja rzekła do anioła: „Jakże się to stanie, skoro męża nie znam?” Anioł Jej odpowiedział: „Duch Święty zstąpi na Ciebie i moc Najwyższego osłoni Cię. Dlatego też Święte, które się narodzi, będzie nazwane Synem Bożym. A oto również krewna Twoja, Elżbieta, poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego”.

Na to rzekła Maryja: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. Wtedy odszedł od Niej anioł.”

Puk, puk! Znowu anioł puka, każdego ranka przychodzi. To ode mnie zależy czy otworzę się tego dnia na Bożą łaskę. Czy zacznę dzień dziękczynieniem czy pogrążę się w narzekaniu. Przychodzi, żeby mi powiedzieć o mojej wyjątkowości, o tym jak mnie obdarował jako żonę i matkę. Mogę uczyć się od Maryi jak szybko i z radością otwierać drzwi, gdy Bóg przychodzi.

Asia, żona Wojtka, mama Ignasia

Komentarz do Ewangelii na piątek 04.10.19

świętego Franciszka z Asyżu

Łk 10, 13-16 Jezus powiedział:«Biada tobie, Korozain! Biada tobie, Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które u was się dokonały, już dawno by się nawróciły, siedząc w worze i popiele. Toteż Tyrowi i Sydonowi lżej będzie na sądzie niżeli wam. A ty, Kafarnaum, czy aż do nieba masz być wyniesione? Aż do Otchłani zejdziesz! Kto was słucha, Mnie słucha, a kto wami gardzi, Mną gardzi; lecz kto Mną gardzi, gardzi Tym, który mnie posłał».

Przyglądam się ostatnio swojemu życiu i mojej codzienności… I dochodzę do wniosku, że pewnie Pan Bóg, patrząc na mnie, też chętnie powiedziałby, jak w dzisiejszej Ewangelii, „biada tobie”. Bo, pomimo wielu cudów, które dostrzegam w naszym rodzinnym życiu, pomimo ogromu dobra, które doświadczam, ciągle moje życie jest nie takie, jak chciałabym by było albo, może lepiej, jak Bóg chciałby by ono wyglądało. 

Dobrze, że dzisiejszy Patron- święty Franciszek z Asyżu – przychodzi z pomocą moim trudnym przemyśleniom …w każdej sytuacji mówiąc: „Pochwalony bądź, Panie mój…” Tak, bądź pochwalony Panie i w mojej szarej, grzesznej, czasem trudnej i nieuporządkowanej codzienności…

Wiola, szczęśliwa żona Pawła i mama trójki Maluchów

Komentarz do Ewangelii na środę 2.10.19

świętych Aniołów Stróżów

Mt 18, 1-5.10 W tym czasie uczniowie przystąpili do Jezusa z zapytaniem: „Kto właściwie jest największy w królestwie niebieskim?” On przywołał dziecko, postawił je przed nimi i rzekł: „Zaprawdę, powiadam wam: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego. Kto się więc uniży jak to dziecko, ten jest największy w królestwie niebieskim. I kto by przyjął jedno takie dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje.
Strzeżcie się, żebyście nie gardzili żadnym z tych małych; albowiem powiadam wam: Aniołowie ich w niebie wpatrują się zawsze w oblicze Ojca mojego, który jest w niebie”.

Jezus w dzisiejszej Ewangelii zachęca nas do tego, by nasza postawa była podobna do postawy dziecka i to dziecko właśnie pokazuje Apostołom. A jak zachowuje się to dziecko? Pozwala się przywołać i postawić przed Apostołami. Czytając ten fragment zastanawiam się czy ja pozwalam na to, aby Jezus również mnie przywołał i postawił przed innymi.  Gdzie Jezus chce, abym poszedł, czy jest we mnie gotowość by iść za Jego głosem. 

Na pytanie Apostołów, kto jest największy w królestwie niebieskim, Jezus postawił przed nimi dziecko, mówiąc, że mają się odmienić i i uniżyć jak ono. Czy w relacji z Bogiem mam być taki jak moje dzieci? – przecież nie zawsze są one posłuszne, pokorne, skłonne do uniżenia jak to przedstawiono w Ewangelii? A może to we mnie jest problem? Może to ja je tak postrzegam, ponieważ pojawia się we mnie pogarda, przed którą przestrzega Ewangelia? Zastanawiam się czy w mojej codzienności potrafię patrzeć na moje dzieci jak na wzór, przez który Jezus próbuje mnie czegoś nauczyć. Wychowanie dzieci to dla mnie przestrzeń, w której muszę być jak dziecko, muszę się uniżyć, przyznać, że nie zawsze sobie radzę i prosić o pomoc Ojca. Czy i na ile potrafię to zrobić – zaufać Ojcu tak, jak moje dzieci mi ufają? Na szczęście, w dzisiejszym fragmencie, Jezus podkreśla, że każde z naszych dzieci ma Anioła Stróża, który nie tylko ich strzeże i prowadzi, ale myślę, że pomaga również mi w moim rodzicielstwie. Łatwiej mierzyć się z codziennością, z wychowaniem dzieci mając takie wsparcie.

Michał, mąż Magdy od 6 lat, tata 4 letniego Krzysia i 2 letniej Asi.

Komentarz na poniedziałek 30.09.2019

Łk 9, 46-50 Uczniom Jezusa przyszła myśl, kto z nich jest największy.
Lecz Jezus, znając tę myśl w ich sercach, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: «Kto by to dziecko przyjął w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto by Mnie przyjął, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki».
Wtedy przemówił Jan: «Mistrzu, widzieliśmy, jak ktoś w imię Twoje wypędzał złe duchy, i zaczęliśmy mu zabraniać, bo nie chodzi z nami». Lecz Jezus mu odpowiedział: «Przestańcie zabraniać; kto bowiem nie jest przeciwko wam, ten jest z wami».

Mój półtoraroczny syn potrafi uparcie dążyć do osiągnięcia swojego celu, jakim bywa choćby chęć wrzucenia orzechów w łupinie do kuchennego miksera. Kiedy nie osiągnie zamierzonego celu, nie potrafi jeszcze w przypływie goryczy czy gniewu strzelić focha, inaczej mówiąc: schować się czy mieć „ciche godziny”. Gdy tylko ma potrzebę lub doświadcza trudności z braku osiągniętego celu, korzysta z bliskości mojej lub mojej żony. Ostatecznie nigdy nie stawia swoich racji ponad relację. Ja mam swoje zdanie na wiele spraw, bywa, że z trudnością przychodzi mi spojrzeć ponad moje racje, by nie ucierpiały relacje z tymi, którzy są przy mnie. Za każdym razem, gdy staram postawić za wszelką cenę na swoim – przegrywam. Kiedy staję w prawdzie, że potrzebuję od bliźniego wiedzy, doświadczenia, bliskości, autorytetu, współpracy – wygrywam. 

Wojtek, mąż Asi od 3 lat, tata 1,5 rocznego Ignasia.